„Zwycięstwo gdy przyjdzie, przyjdzie przez Maryję!”
Kazanie
wygłoszone w kościele św. Stanisława w Rzymie
przez
Księdza Arcybiskupa Edwarda Nowaka
dnia
22 października 2008 r. w 60-tą rocznicę śmierci
Sługi
Bożego Kardynała Augusta Hlonda.
Drodzy Bracia Kapłani, szczególnie
z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej!
Kochani moi Bracia i Siostry!
Wstęp: 60-ta
rocznica śmierci prymasa Hlonda
W piątek, 22 października 1948
roku, w dzień Matki Bożej Szczęśliwej śmierci,
umierał w Warszawie kardynał August Hlond, arcybiskup metropolita
gnieźnieńsko- warszawski, Prymas Polski. Jego śmierć
była niespodziewana, podobnie jak jego choroba. Jego odejście
było wielką stratą dla Polski w chwili bardzo trudnej. Był
to czas podnoszenia się Ojczyzny ze zgliszczy i pożarów II wojny
światowej. Był to czas obejmowania władzy w państwie przez
nowy, obcy system komunistyczny. Odchodzi niespodziewanie „widzialny symbol jedności religijnej”. Był symbolem, bo
łączył w swojej osobie odrodzone po rozbiorach życie
narodowe i religijne, był symbolem tragedii wojennej, którą
boleśnie przeżył, był nadzieją w budowaniu nowego,
powojennego życia w obliczu wielkich zagrożeń, które
rysowały się na polskim horyzoncie.
Dzisiaj, 22 października, przypada
60-ta rocznica jego śmierci. Chcemy wspomnieć jego postać jako
duchowego przewodnika i nauczyciela narodu. Chcemy przypomnieć jego
wskazania. księża Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej
obchodzą dzisiaj 60-tą rocznicę odejścia do Pana
Założyciela swojego Zgromadzenia.
Wszyscy czcimy Sługę
Bożego, polskiego, nowego kandydata na ołtarze, którego proces
beatyfikacyjny jest już w toku. Prosimy Pana Boga, aby był wyniesiony
do chwały ołtarzy. Aby dla swoich rodaków był przykładem
chrześcijańskiego, oddanego zupełnie Panu Bogu życia.
Na tą dzisiejszą rocznicę
chciałbym podzielić się z Wami kilkoma myślami i
refleksjami.
Pierwsza myśl:
Kim był August Hlond
Lois Wienberger (1902-1961),
działacz społeczny w Austrii, wiceburmistrz Wiednia, minister w
rządzie austriackim, w wydanych wspomnieniach, przedstawia Hlonda jako
wychowawcę młodzieży i swego wychowawcę: „Mieszkałem w Erdberg, robotniczej
dzielnicy Wiednia. Uczyłem się dzielne, i doświadczyłem
głodu. Poznałem co znaczy praca i bieda. Tutaj też
doświadczyłem czegoś innego, a mianowicie co potrafi
miłość i co znaczy żywotne chrześcijaństwo. [...]
W Erdbergu spędziłem cztery lata. Dyrektorem „Salezjanum” był
tutaj ks .dr. August Hlond, późniejszy Prymas Polski. Cudowny kapłan
i wspaniały człowiek. On i jego współbracia uczynili mnie
chrześcijaninem. Na podwórku „Salezjanum” pełnym kurzu nasz dyrektor
bawił się i biegał z dziećmi robotników i jak każdy z
nas otrzymywał swoją porcję szturchańców i uderzeń.
Słowem był rzeczywiście jednym z nas. Jego przemówienia, te
przed spaniem, były pełne ludzkiej mądrości i takiej wiary,
która może naprawdę góry przenosić” (Tatsachen..., Österr, Verlag,
Vien 1948, dr.21-22)
Tak go widział jego wychowanek,
chłopiec robotniczego Wiednia. Tak go zapamiętał minister
rządu austriackiego. Przełożeni Hlonda, współbracia,
wychowankowie podkreślają prawie jednomyślnie jego wielkie
zdolności umysłu i ducha, nadzwyczajną pracowitość i
dyspozycyjność, głębokie przywiązanie do dzieła
ks. Bosko i do Kościoła. Był gotowy do ofiar i wyrzeczeń,
napotykał na niezliczone trudności i opory, szczególnie cierpiał
na dokuczliwą i przewlekłą chorobę oczu.
Rozwiązywał wszystkie sprawy w duchu miłości Boga i
bliźniego. Taka była jego osobowość w chwili gdy
obejmował ważne i odpowiedzialne prace kościelne.
W 1922 roku został administratorem
apostolskim Górnego Śląska, w 1925 roku pierwszym biskupem
katowickim. Sześć miesięcy później Papież Pius XI
mianował go arcybiskupem poznańskim i gnieźnieńskim. Rok
później został mianowany kardynałem. Po II Wojnie Światowej
kardynał Hlond został arcybiskupem gnieźnieńskim i
warszawskim. Przez 22 lata był Prymasem Polski.
Taka jest kolejność jego prac
kościelnych. Ale za tą chronologią kryje się wielka
osobowość ludzka, duża ilość dokonanych prac,
głęboka duchowość, trudne decyzje i wielkie cierpienia. Bo
czasy w których działał były wyjątkowo trudne i
ciężkie. Trzeba było stawić im czoła.
Druga myśl:
Świadectwo życia
W czasie swojej administratury na
Śląsku powołał do życia struktury diecezjalne:
kurię, sąd, dekanaty i parafie, Caritas, Ligę Katolicką i
inne. W 1924 roku rozpoczął wydawać tygodnik „Gość
Niedzielny” w wersji językowej polskiej i niemieckiej. Wychodzi on do
dziś i cieszy się dużą poczytnością dzięki
nowym adaptacjom. Doprowadził również do koronacji Matki Bożej
Piekarskiej, wielkiego ośrodka religijnego na Górnym Śląsku.
Bardzo żywa była jego
działalność prymasowska. Powołał do życia
Akcję Katolicką, ośrodki studiów, organizował kongresy
religijne, w 1934 roku przeprowadził na Jasnej Górze I Synod Plenarny
Episkopatu Polski.
Dotknęła go boleśnie
tragedia II Wojny Światowej. Idąc za sugestią Rządu i
Nuncjusza, opuścił Polskę. Za granicą stał się
głosem podbitego narodu. Pisał memoriały i informował o
tragediach wojny w kraju. Mówił głośno o eksterminacji
Żydów. Opiekował się uchodźcami i żołnierzami,
troszczył się o jeńców w obozach niemieckich, zajmował
się emigrantami. Tak pisał o swoim zaangażowaniu na rzecz
Żydów: „W czasie wygnania do Francji
w latach 1940-1944 ratowałem niejednego Żyda polskiego, niemieckiego,
francuskiego przed wywiezieniem do obozów śmierci, ułatwiałem im
wyjazd do Ameryki, umieszczałem w bezpiecznych schroniskach, starałem
się dla nich o dokumenty, dzięki którym ocaleli”. Ten akcent o
pomocy dla Żydów ze strony Prymasa niech posłuży do
naświetlenia problemu o antysemityzmie.
Po zajęciu Francji przez Niemców
został aresztowany. Przez 14 miesięcy przebywał kolejno w trzech
hitlerowskich więzieniach. Tutaj hitlerowcy usiłowali na nim
wymusić kolaborację z Trzecią Rzeszą, którą
zdecydowanie odrzucił.
Po zakończeniu wojny natychmiast
wrócił do kraju. Otwarło się przed nim ogromne pole pracy:
odbudowa Kościoła i odbudowa Narodu. Na Ziemiach Odzyskanych
zorganizował nową polską administrację kościelną.
Trzeba było rozpocząć nowe życie religijne, odbudować
zniszczone struktury, podnieść z gruzów kościoły, kaplice,
seminaria, klasztory, szczególnie w zupełnie zniszczonej Warszawie.
A przede wszystkim odbudować ludzi!
Odbudować życie morale i społeczne. Praca ogromna. A tu
nadchodziły wyjątkowo ciężkie zagrożenia. Był
świadomy nowej sytuacji społeczno-politycznej, w którą
wchodziła dźwigająca się z ruin wojny ojczyzna. W wielu
wypowiedziach podkreślał: „są
to czasy brzemienne w następstwa historyczne, czasy kryjące w sobie
owe wstrząsające zapowiedzi apokaliptyczne, w których toczy się
zacięta walka duchowa między państwem Bożym a państwem
szatana. Walka ta jest niezwykle intensywna: Od męczeństwa Św.
Piotra, za neronowego prześladowania nie przeżywał
Kościół takiego ucisku, jak za dni naszych”- mówił. „W szale antykościelnym
spławił Hitler we krwi i ogniu polskie życie kościelne;
zapoczątkował apokaliptyczny okres powszechnego natarcia mocy
piekielnych na chrześcijaństwo. Padł pobity i zginał, ale wszczęty
przezeń szturm na pozycje katolickie nie załamał się,
osłabł tylko. W niektórych krajach obawiać się można w
najbliższych latach orgii antykościelnych”- taka była jego
ocena sytuacji aktualnej i sytuacji najbliższych lat. I nie pomylił
się !
Wiemy, że po wojnie cała
Europa Centralna weszła w skład tzw. obozu socjalistycznego. W Polsce
nowe komunistyczne władze 15 września w 1945 roku zerwały
konkordat. Dziesięć dni później wydano dekret o nowym prawie
małżeńskim ze ślubami cywilnymi i rozwodami. Zlikwidowano Caritas
i organizacje kościelne, usunięto religię ze szkół,
wprowadzono kontrole prasy, skonfiskowano wiele budynków kościelnych:
seminaria, szkoły, zakłady naukowe, klasztory, domy parafialne,
drukarnie i księgarnie. Do więzień trafiło ponad 1000
księży. Wielu z nich za swoją postawę
kapłańską oddało życie. Kardynał Hlond jak
mógł tak reagował. „Kościół
nie chce rządzić politycznie - deklarował Prymas Polski - nie
solidaryzuje się z żadną stroną w sprawie politycznej
między wschodem a zachodem, on broni duszy i pogwałconych praw
człowieka. Nie uchyla się przed potrzebą reform społecznych
i politycznych; podaje normy moralne tych przemian. […] trzeba, żeby
Europa przejęła się duchem Chrystusowym.” Takie było
stanowisko Prymasa Hlonda wobec nowej sytuacji politycznej.
Trzecia myśl:
Wrażliwość na emigrację
Jako Prymas Polski był bardzo
wrażliwy na zagadnienie emigracji. Problem ten za jego prymasostwa
stał się wielkim problemem, jak również bardzo bolesnym.
Odbył podróż do krajów, gdzie udawali się Polacy w poszukiwaniu
pracy i chleba. Z rozpoznania sytuacji emigracyjnej i ze swojej
wrażliwości duchowej wydobyło mu się wołanie: „Na
emigracji giną dusze!”. Dlatego należy podkreślić, że
do jego wielkich realizacji należy Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii
Zagranicznej. Zostało założone w 1932 roku. Zostało
przeznaczone do opieki duchowej i pomocy dla polskich emigrantów. Już w
1939 roku liczyło ponad 300 członków i kandydatów w tym 20
kapłanów. Okres wojny, mimo męczeńskiej śmierci 25
członków Towarzystwa w obozach koncentracyjnych stał się
posiewem nowych powołań. Polacy byli rozproszeni po wszystkich
kontynentach, potrzeba opieki i pomocy były ogromne. To wielkie
dzieło zostało zrealizowane dzięki pomocy i wysiłkowi Ojca
Ignacego Posadzego. Dlatego Kapituła Generalna Towarzystwa Chrystusowego
nadała mu tytuł współzałożyciela! Obecnie Zgromadzenie
obejmuje swoją opieką wiele środowisk emigracyjnych w 21 krajach
na 6 kontynentach. W tutejszym kościele Św. Stanisława w Rzymie
księża Chrystusowcy od wielu lat prowadzą duszpasterstwo
Polaków. Jest to również rezultat intuicji kardynała Hlonda.
Czwarta myśl:
Sylwetka duchowa
Duchowość Prymasa Hlonda
kształtowała się wśród wyjątkowo trudnych problemów i
szczególnych cierpień. Jego duchowość była
chrystocentryczna. Skupiała się na Chrystusie. W tej sprawie Prymas
Hlond był jednoznaczny i zdecydowany. Tylko Chrystus i Jego Ewangelia jest
ocaleniem dla człowieka, jest ocaleniem dla rodziny, jest ocaleniem dla
narodu i ludzkości.
Na początku swej
działalności, w orędziu na II Śląski Zjazd Katolicki w
1923 roku, wskazuje mocno na odbudowę żywej więzi z
Kościołem. „Tylko w
Kościele są źródła łaski Chrystusa, którą odradza
człowieka i uzdalnia go do szlachetnego działania”. Zatruta dusza ludu ożyje i wyzwoli
się z pęt moralnej niemocy przez przyjęcie odrzuconej prawdy
Chrystusa i Jego łaski: Poznacie
prawdę a prawda was oswobodzi” (J 8,2) - mówił Hlond.
W swoich pismach i wystąpieniach
podkreślał prawdę o królewskości Chrystusa. Chrystus jest
naszym Królem. Chrystus jest Królem wszechświata. Prawda o królestwie
Chrystusa, o jego budowaniu jest jakąś główną ideą
inspirującą nauczanie i działalność kardynała
Hlonda. Stał się Apostołem Królestwa Chrystusowego,
organizował Kongresy Chrystusa Króla. Chrześcijaństwo nie
może być tylko ozdobnym dodatkiem do życia. Chrystus musi
stać się źródłem, zasadą całego życia
osobistego i społecznego. Od początku spotykamy akcenty, pod którymi
mógłby śmiało podpisać się autor encykliki „Redemptor hominis” Jan Paweł II.
Prymas Hlond miał profetyczne
widzenie dziejów. Kiedy przygotował Kongres Chrystusa Króla w 1937 roku
miał jasną świadomość tragedii, jeśli się
odrzuci Chrystusa i chrześcijaństwo. Na ten temat miał mocne
słowa: „Życie, które się z
tego posiewu zrodzi będzie przeklęte w pamięci pokoleń.
Czasy wcielające w siebie tego ducha będą ohydą dziejów”. Hitleryzm
i stalinizm, już działające w tym czasie potwierdzają jego
profetyczne widzenie dziejów.
Odradzającej
się Polsce pokazywał na prawdę: „Nie to potrzebne i nie to Polskę zbawi co nowe, lecz to co
prawdziwe. „Kto szuka prawdy idzie naprzód, kto nie idzie ku prawdzie, cofa
się wstecz, zaprzecza postępowi. Postęp to pochód ku prawdzie.
Postęp to pochód ku miłości”.
Szczególnym rysem duchowości Hlonda
jest jego maryjność. Wiele wysiłku poświęca potrzebie
odnowy moralnej ludzi. Odnowa moralna będzie możliwa przez
radykalną odmianę życia, i przylgnięcia do Maryi, Matki
Chrystusa. Podczas poświęcenia statuy Matki Bożej w 1948 roku,
jeszcze w zgliszczach katedry wrocławskiej, prosił w swoim przemówieniu:
„Polska nie zwycięży
bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką
miłością bliźniego i różańcem. Odbywajcie swoje
nabożeństwa różańcowe.... w każdej polskiej rodzinie
razem ojciec i matka, i dzieci, klękajcie razem do pacierza, do
różańca”.
W przeddzień swojej śmierci
wypowiada prorocze słynne słowa: „Teraz
was błogosławię i waszą trzodę, i wasz lud, i
Warszawę. Aby Królestwo Boże powiększało się i
osiągnęło zwycięstwo. Walczcie z ufnością! Pod
opieką Błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie! Zwycięstwo
gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem Błogosławionej Maryi
Dziewicy”. Można mieć przekonanie, że zwycięstwem Maryi
był późniejszy upadek komunizmu, niespodziewany, bez rozlewu krwi.
Tym zwycięstwem było wyzwolenie wielu narodów, w których ustały
prześladowania religijne.
Piąta,
końcowa myśl: Podjęcie przesłania Prymasa Hlonda
Przesłanie życia i wskazania
Prymasa Hlonda są bardzo aktualne. Ks. Profesor Jerzy Bajda pisze: „Otrzymałem od życzliwej osoby
pokaźny tom, zawierający pisma kardynała Hlonda. Jest to lektura
fascynująca i niezwykle aktualna. Jego myśli są pełne ognia
duchowego. Chciałoby się je udostępnić wszystkim rodakom.
Uderza w nich niezwykła jasność, przejrzystość
myśli i prostolinijność programu pastoralnego: broni
dostępu człowieka do Boga, walczy z mocami zła, one w naszej
epoce posługują się wszelkimi zdobyczami cywilizacji, aby
pogrążyć człowieka w kłamstwie i grzechu”.
Wielki program Hlonda jest taki:
-być
blisko Boga
-skoncentrować się na
Chrystusie
-dać się
prowadzić przez Matkę Bożą
To co dziś wyniesiemy z naszego
nabożeństwa, to te trzy wielkie i proste wskazania Prymasa Hlonda.
Niech one będą programem i liniami wodzącymi również i
mojego życia.
19 czerwca 1983 roku Jan Paweł II
tak modlił się przed obrazem Jasnogórskim: „W dniu 13 maja minęło dwa lata kiedy ocaliłaś mi
życie. Dziś pragnę tu, na Jasnej Górze, pozostawić jako
wotum widoczny znak tego wydarzenia, przestrzelony pas sutanny. Wielki twój
czciciel, kardynał August Hlond, Prymas Polski, na łożu
śmierci wypowiedział te słowa: „ Zwycięstwo gdy przyjdzie,
przyjdzie przez Maryję! Totus tuus! I więcej już nic nie
dodam”- powiedział Jan Paweł II: „Zwycięstwo
– gdy przyjdzie – przyjdzie przez Maryję!” Amen.