W trosce o
Polaków za granicą.
Kardynał
August Hlond, Prymas Polski (1881-1948)
Andrzej
ORCZYKOWSKI SChr*
Sześćdziesiąt
lat temu, 22 października 1948 r., w Szpitalu Sióstr Elżbietanek w
Warszawie zmarł kard. August Hlond, Prymas Polski. Wiadomość o
śmierci Prymasa rozeszło się szerokim echem po Polsce i
świecie, gdyż nastąpiła niespodziewanie, właśnie
wtedy, gdy po wojennej tułaczce z wielką energią
rozpoczął dzieło odnowy życia religijnego w Polsce. Heroizm
jego życia, podziwiany przez otoczenie, ujawnił się szczególnie
przed śmiercią. Bardzo szybko sława jego
świętości zaczęła zataczać coraz szersze
kręgi, zaś nad jego życiem i działalnością
prowadzono studia, gromadząc ich dokumentację. Dnia 9 stycznia 1992
r. arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski kard. Józef Glemp
dokonał oficjalnego rozpoczęcia procesu kanonizacji, dotyczącego
opinii świętości życia i cnót Sługi Bożego
Augusta Hlonda.
August Hlond
urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach (obecnie dzielnica
Mysłowic) w wielodzietnej rodzinie. Jako chłopiec udał się
do Włoch, gdzie po ukończeniu szkoły wstąpił do
Zgromadzenia Księży Salezjanów. Po złożeniu profesji
zakonnej i zakończeniu studiów otrzymał święcenia
kapłańskie w Krakowie dnia 23 września 1905 r. Po
kilkunastoletniej pracy na różnych stanowiskach w Zgromadzeniu papież
Pius XI dnia 7 lipca 1922 r. mianował go administratorem apostolskim
Górnego Śląska. 14 grudnia 1925 r. został biskupem nowo
utworzonej diecezji katowickiej. Niedługo potem, 24 czerwca 1926 r.
powołany na urząd arcybiskupa gnieźnieńskiego i
poznańskiego, został Prymasem Polski, zaś rok później
(20.06.1927) podniesiono go do godności kardynała. Podobnie jak na
Śląsku, tak i w nowych archidiecezjach, rozwinął
szeroką działalność duszpasterską i
administracyjną.
Prymas Hlond
nadawał ton życiu kościelnemu w Polsce w okresie
międzywojennym. Obok troski o powierzone mu archidiecezje, szczególnie
interesował się losem polskich wychodźców. Nawiązując
do tradycji prymasów – protektorów polskiego wychodźstwa - sprawę organizacji opieki nad
wychodźcami całej Polski ujął w swoje ręce i nią
kierował. Uzyskując akceptację Stolicy Apostolskiej znacznie
rozszerzył swoje uprawnienia w zakresie organizacji pomocy wychodźcom.
Odwiedzał Rodaków żyjących poza granicami Ojczyzny,
stworzył Centralę Duszpasterstwa Zagranicznego, w wielu krajach
zorganizował Polskie Misje Katolickie, założył Towarzystwo
Chrystusowe dla Wychodźców (aktualna nazwa: Towarzystwo Chrystusowe dla
Polonii Zagranicznej), zgromadzenie zakonne, które dzisiaj sprawuje opieką
duszpasterską nad Polakami w 18 krajach na 5 kontynentach. Dokonał
także reorganizacji Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Jako Prymas
powołał do istnienia Akcję Katolicką, dla której w 1931 r.
napisał statuty. Troszcząc się o popularyzację
społecznej nauki Kościoła, w 1933 r. utworzył Radę
Społeczną przy Prymasie Polski. Przyczynił się do
przygotowania i przeprowadzenia I Synodu Plenarnego w 1936 r.
W okresie II
wojny światowej kard. A. Hlond doświadczył wielu trudności
i cierpień tułaczego życia. Po jej zakończeniu gorliwie
organizował życie kościelne w Polsce, zwłaszcza na tzw.
Ziemiach Odzyskanych. Po zawieszeniu przez Stolicę Apostolską unii
personalnej archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej w dniu 30
maja 1946 r. objął rządy w archidiecezji warszawskiej. Dnia 8
września 1946 r. na Jasnej Górze w obecności Episkopatu i miliona
wiernych dokonał aktu poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu
Sercu Maryi. Kościół w Polsce lata 1945-1948, pod przewodnictwem
Prymasa Hlonda, pozostawał „pod znakiem Maryi”, jubileuszu św.
Wojciecha, rozpoczętej intronizacji Serca Jezusowego i krucjaty
różańcowej. Te wydarzenia były praktycznym przygotowaniem Polski
na okres, który nastąpił później. Inicjatywy podejmowane przez
kard. Hlonda prowadziły przede wszystkim do ugruntowania wiary i
polskości, przeciwstawiania się fali laicyzacji i skutecznego oporu
przeciwko walce z religią. Powojenna działalność Kardynała
Prymasa stojącego „na straży sumienia narodu” była
przygotowaniem polskiego ducha do walki o jego prawdę w czasach trudnych
dla polskiej religijności i narodowości. Jego pasterską
działalność przerwała nagła choroba i
śmierć.
Na
prośbę zgromadzeń zakonnych związanych ze Sługą
Bożym (chrystusowców i salezjanów), jak też wiernych, metropolita
gnieźnieński i warszawski kard. Józef Glemp, w oparciu o „nihil
obstat” Kongregacji dla Spraw Świętych, zarządził
rozpoczęcie procesu kanonizacji. Pierwszemu posiedzeniu Trybunału,
które odbyło się dnia 9 stycznia 1992 r. w Bazylice Archikatedralnej
św. Jana Chrzciciela w Warszawie, osobiście przewodniczył
ordynariusz miejsca, kard. Józef Glemp. Mianowani przez Księdza Prymasa
członkowie Trybunału złożyli przysięgę,
zobowiązując się do wiernego wypełniania podjętych
obowiązków i zachowania tajemnicy.
Proces na
terenie archidiecezji trwał blisko 5 lat. W tym czasie Trybunał
odbył 51 posiedzeń na terenie archidiecezji warszawskiej oraz na
terenie archidiecezji poznańskiej i katowickiej, gdzie przesłuchano
bliskich krewnych kard. Hlonda. Trybunał działał także na
terenie archidiecezji paryskiej i diecezji mogunckiej. Przed Trybunałem
przesłuchano 43 świadków, w tym 41 świadków bezpośrednich (de visu - naocznych) oraz 2
świadków pośrednich (de auditu
- ze słyszenia). W celu pełnego zobrazowania życia i
świętości Sługi Bożego włączono do akt
procesu 28 zeznań pozasądowych, złożonych pod
przysięgą wobec przedstawicieli władz diecezjalnych lub
zakonnych. Świadkowie ci nie mogli powtórzyć swoich zeznań,
gdyż Trybunał rozpoczął działalność po ich
śmierci. Łącznie, zatem świadków przesłuchanych przez
sam Trybunał, jak i tych, którzy złożyli swoje
zaprzysiężone zeznania pozasądowe było 70 osób. Wśród
nich był 1 kardynał, 5 biskupów, 13 duchownych diecezjalnych, 22
salezjanów, 13 chrystusowców, 1 brat zakonny ze Zgromadzenia Braci Serca
Jezusowego, 4 siostry zakonne (w tym bratanica Sługi Bożego) i 11
świeckich (w tym 4 bliskich krewnych Kardynała). Zgromadzone
dokumenty można podzielić na trzy działy: dokumenty osobiste Sługi
Bożego, pisma Sługi Bożego i pisma o Słudze Bożym.
Dnia 21
października 1996 r. dochodzenie kanoniczne prowadzone na terenie
archidiecezji warszawskiej, dotyczące świętości życia
i heroiczności cnót kard. Augusta Hlonda, zostało uroczyście
zamknięte przez Prymasa Polski kard. Józefa Glempa, w Bazylice
Archikatedralnej w Warszawie, miejscu doczesnego spoczynku Sługi
Bożego. Metropolita warszawski, przy pomocy i współudziale promotora
sprawiedliwości, zweryfikował wszystkie akta i dokumenty, które zostały
zgromadzone w procesie. Akta zostały uznane za przygotowane w sposób
odpowiedni i wystarczający, aby przesłać je do Rzymu.
Ksiądz Prymas, jako ordynariusz miejsca, zatwierdził pracę
Trybunału i zgromadzone akta procesu, zarządzając, aby akta
oryginalne zostały opieczętowane, zalakowane i złożone w
Archiwum Kurii Metropolitalnej z zastrzeżeniem, że nie mogą
być nigdy otwarte bez pozwolenia Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.
Wszystkie poświadczone odpisy akt, również opieczętowane i
zalakowane, zostały przewiezione do Rzymu, aby Kongregacja Spraw
Kanonizacyjnych mogła podjąć nad nimi dalszą pracę.
Obecnie w
Rzymie w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych została złożona Positio causae (tj. obszerne studium
historyczne dotyczące życia Sługi Bożego, mające na celu
dostarczenie odpowiednich środków dowodowych do wykazania
heroiczności cnót kandydata na ołtarze). Relatorem sprawy został
mianowany o. Ambrosius Eszer (dominikanin). Dochodzeniu na etapie rzymskim w
postępowaniu kanonizacyjnym Sługi Bożego Augusta Hlonda
towarzyszy przekonanie wiernych o jego szczególnym orędownictwie przed
Bogiem. Do postulatora docierają informacje o łaskach otrzymywanych
przez jego wstawiennictwo. Na nowo przypominane i poznawane jest dziedzictwo
Wielkiego Prymasa.
Dnia 9 marca
2006 r. w Warszawie, w Archikatedrze Św. Jana Chrzciciela, dokonano
translacji (przeniesienia) doczesnych szczątków Sługi Bożego
Augusta Hlonda. W uroczystości wzięli udział kardynałowie,
arcybiskupi i biskupi, uczestniczących w 335. zebraniu plenarnym Konferencji
Episkopatu Polski. Doczesne szczątki Sługi Bożego,
spoczywające dotychczas w podziemiach świętojańskiej
archikatedry, zostały złożone w kaplicy św. Jana
Chrzciciela, tuż obok kaplicy, w której znajduje się sarkofag
Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Proces kanonizacji
Wielkiego Prymasa II Rzeczypospolitej, jak nazwał kard. Hlonda papież
Jan Paweł II, jest dla Kościoła w Polsce jedną z form
ukazania Kardynała Augusta jako wzoru postępowania nowych uczniów
Chrystusa.
Jedna z cech
charakteryzujących Prymasa Hlonda była wyjątkowa troska o
emigrantów, szczególnie o zaspokojenie ich potrzeb religijnych. Kwestia ta
aktualna jest również obecnie, kiedy pojawiają się nowe fale
polskiej emigracji. Emigrujący dzisiaj młodzi ludzie w
polskich środowiskach emigracyjnych nie zawsze mogą spotkać
kapelana, nie zawsze mogą liczyć na pomoc duszpasterza w umacnianiu
swojej wiary. Dzisiaj również aktualnymi są słowa Kardynała
Hlonda: „Polacy odczuwają ten brak [kapłanów – przyp. red.].
Pobożność i religijność polska jest swoista. Polak
tylko wówczas naprawdę się modli, gdy słyszy polski śpiew,
polskie kazanie. Do spowiedzi św. idzie zazwyczaj tylko do polskiego
księdza. A jeśli tego kapłana nie ma, to w ogóle nie idzie.
Pozbawieni dostatecznej opieki duszpasterskiej, narażeni są oni
wśród obcego sobie środowiska na niebezpieczeństwo utraty wiary.
Gwałtownie wzmaga się kryzys dusz polskich poza krajem. Na
wychodźstwie giną dusze polskie!”
7 listopada
2007 roku na mailowy adres radio@radiojasnagora.pl wysłano tekst o wymownym
temacie: „ratunku, pomocy!!!” Podpisany pod tekstem: „Grzesznik z Man’a” w
specyficzny sposób opisuje sytuację jednego ze współczesnych
środowisk polskich emigrantów: „Ludziska kochane, było by super gdyby
tak jakiś ktoś bardziej pomazany [ksiądz – przyp. red.]
przyjechał na Isle of Man, to jest UK wyspa na Morzu Irlandzkim, na
rekolekcje czy choć na kilka Mszy świętych i spowiedź, bo
tu dusza ginie na tej banicji. [...] A Polaków to tu trochę jest,
może z 1000 chłopa albo i więcej ciężko wyczuć,
bo pełna konspira i towarzystwo w grupach kręci, no i też nie
tacy bardzo źli, na jakich wyglądają. Nie wszyscy jadą do
Polski na święta czy coś jak urlop, a z językiem cienko, no
i wiadomo, jak tu się modlić po ichniu, za grzyba nie idzie, a
jeśli już to jakieś 20% człowiek łapie, a co dopiero
pomyśleć o meritum tematu, kościoły dwa a ino po ich
gadają. (...) Pomocy, ratunku, wsparcia też trochę a wyspa
ładna i zobaczyć warto”.
Już przeszło sto lat temu,
podobnie jak obecnie, polscy emigranci pragnęli mieć księdza-rodaka
w swoim środowisku. 22 maja 1862 roku Polacy z Londynu napisali list do
ówczesnego prymasa Polski, abp. Leona Przyłuskiego, prosząc, „by
parafia polska w Londynie zależała od Księdza Prymasa i
należała do diecezji poznańskiej”. Te listy są sygnałami
potężnego wołania Polaków żyjących na emigracji o
polskiego kapłana. W odpowiedzi biskupi polscy 2 czerwca 1921 roku,
podczas zjazdu w Krakowie, złożyli sprawę duchowej opieki nad
wychodźcami w ręce prymasa Edmunda Dalbora i każdorazowego
prymasa Polski. Odtąd prymas jako delegat polskich biskupów kierował
akcją na rzecz wychodźców, stając się w ten sposób
opiekunem wszystkich polskich emigrantów.
24 czerwca 1926 roku arcybiskupem
gnieźnieńskim i poznańskim, a tym samym prymasem Polski i
protektorem wychodźstwa polskiego został biskup katowicki August
Hlond. Nowy prymas dobrze znał sytuację polskich emigrantów i
miał świadomość ich potrzeb religijnych, bowiem sam, zanim
został prymasem, przeszło 20 lat przebywał poza ojczyzną.
Od początku prymasowskiego posługiwania przekonywał, że
„nikt nie może być obojętny na to, że czwarta
część narodu żyje wśród obcych w trudnych i
nienormalnych warunkach, wydana częstokroć na wyzysk i nędzę”.
W Warszawie w 1929 roku, podczas Zjazdu Polaków z Zagranicy, poinformował:
„Episkopat Polski stara się duszpasterstwo zagraniczne ująć w
nową formę”. I rzeczywiście osobiście zajął
się reorganizacją duszpasterstwa polskich wychodźców.
Prymas Hlond, mając na uwadze
zorganizowanie centralnego kierownictwa duszpasterstwa emigracyjnego, 26
czerwca 1928 roku na forum Episkopatu Polski powołał do istnienia
Komisję Biskupów ds. Duszpasterstwa Zagranicznego. Osobiście
przewodniczył tej komisji jako ważnemu organowi doradczemu
wspierającemu jego działania. Przy kancelarii prymasa w Poznaniu
zorganizował Centralę Duszpasterstwa Zagranicznego jako jeden z
głównych jej wydziałów. Centrala gromadziła wszelkie informacje
o stanie i potrzebach duszpasterstwa emigracyjnego, prowadziła
pertraktacje z biskupami krajów pobytu polskich emigrantów, utrzymywała
kontakt z polskimi misjami katolickimi, organizowała wyjazdy
księży i osób konsekrowanych do duszpasterstwa za granicą,
koordynowała działalność dzieł opiekuńczych nad
emigrantami w kraju, nawiązywała współpracę z odpowiednimi
instytucjami świeckimi, promowała idee opieki nad emigrantami,
pozyskiwała fundusze na potrzeby duszpasterstwa emigracyjnego.
Działalność Centrali za granicą wspierali delegaci, biskupi
i kapłani, których prymas Hlond wysyłał do krajów pobytu
polskich wychodźców, aby nawiązywali z nimi kontakty, umacniali ich
duchowo, wizytowali polskie placówki duszpasterskie i przekazywali wskazówki
duszpasterzującym tam księżom.
Ważnym wydarzeniem
zapewniającym skuteczność działań kard. Hlonda
było nadanie mu przez Stolicę Apostolską (pismo Sekretariatu
Stanu z 26 maja 1931 roku) tytułu Protektora Polskiego Wychodźstwa.
Prymas Hlond uzyskał ten tytuł na własną prośbę i
od tej chwili mógł występować w imieniu Stolicy Apostolskiej w
sprawach polskich emigrantów. Tytuł ten dawał mu nowe możliwości
organizowania duszpasterstwa polskiego za granicą i kierowania nim w
łączności z biskupami miejsca, opiekowania się polskimi
emigrantami i ich duszpasterzami, pertraktowania z biskupami osiedlania
się polskich wychodźców w celu uzyskania uprawnień dla ich
duszpasterzy, interweniowania w Stolicy Apostolskiej.
Skuteczności opieki nad Polakami za
granicą według planu prymasa Hlonda służyła
reorganizacja krajowej bazy duszpasterstwa emigracyjnego. W rozumieniu prymasa
polskie duszpasterstwo za granicą nie może istnieć w oderwaniu
od Kościoła w Polsce, lecz potrzebuje jego duchowego, moralnego i
personalnego wsparcia. Duszpasterstwo w Polsce pełni
niezastąpioną funkcję opieki nad emigrantami i polega na przygotowaniu
wiernych do życia w warunkach emigracyjnych, duchowym towarzyszeniu na
obczyźnie oraz opiece nad reemigrantami. Prymas Hlond za pierwszy
ośrodek duszpasterstwa emigracyjnego uważał każdą
parafię w Polsce. W zarządzeniu z 24 maja 1930 roku stwierdził,
że opieka nad emigrantami należy „do nowoczesnych zadań
duszpasterskich proboszczów”. W jej ramach wyliczał: prowadzenie
dokładnego spisu emigrantów z parafii, utrzymywanie z nimi kontaktu
listownego, wysyłanie im czasopism katolickich i dobrych
książek, zorganizowanie w parafii oddziału Stowarzyszenia
„Opieka Polska nad Rodakami na Obczyźnie”, organizowanie obchodów Dnia
Emigranta, przeprowadzanie – dwukrotnie w roku – zbiórek pieniężnych
na polskie duszpasterstwo zagraniczne. Według kard. Hlonda parafia jest
„żywą komórką Kościoła” i w jej misji wobec
wychodźców mają uczestniczyć wszyscy wierni, a nie tylko
proboszcz. Protektor Hlond angażował wiernych świeckich w
apostolat wychodźczy. Zreorganizował i nadał katolicki charakter
Stowarzyszeniu „Opieka Polska nad Rodakami na Obczyźnie”. Wyznaczył mu
cel, którym było „oddanie się na służbę
wychodźstwa, aby je otoczyć opieką społeczną i
moralną w czasie podróży i za granicą, a utrzymując z nim
łączność duchową, dać mu moralne wsparcie o
rodzimą kulturę i obyczaje”.
Prymas Hlond promował ideę
apostolatu emigracyjnego podczas dorocznych uroczystości Dnia Emigranta
Polskiego, w których czynnie uczestniczył, między innymi
celebrując uroczystą Mszę św. transmitowaną przez
radio. Od stycznia 1937 roku między innymi z jego inicjatywy zaczęto
obchodzić Dzień Polaka z Zagranicy.
Rozwijające się na świecie
duszpasterstwo Polaków potrzebowało nowych kapłanów z Polski. W
liście z 25 września 1930 roku pisał: „Liczne kolonie polskie
błagają nieustannie o księży, którzy jedynie mogą
uratować wychodźstwo dla Kościoła i Ojczyzny”. W 1928 roku
utworzył Seminarium Zagraniczne w Gnieźnie i Poznaniu mające
kształcić przyszłych kapłanów, którzy deklarują
przynajmniej przez 12 lat pracę wśród wychodźców. Dostrzegając
brak kapłanów, zamierzał duszpasterstwo za granicą zlecić jakiemuś
zgromadzeniu zakonnemu. Kiedy okazało się, że Seminarium
Zagraniczne nie spełnia oczekiwań i nie powiodła się próba
przekształcenia któregoś z dotychczasowych zgromadzeń
postanowił, po uzyskaniu zgody Piusa XI, utworzyć nowy zakon, który
całkowicie poświęci się polskiemu wychodźstwu. W 1932
roku powołał do istnienia Towarzystwo Chrystusowe dla Wychodźców
(obecnie Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej). W napisanych
osobiście ustawach dla nowego zakonu jako zewnętrzny cel wskazał
apostolstwo na rzecz rodaków poza granicami państwa, przede wszystkim
działalność duszpasterską i religijną. Na drugim
miejscu postawił apostolat społeczny i kulturowy wśród
wychodźców. Według kard. Hlonda członka Towarzystwa
Chrystusowego winno cechować bezgraniczne ukochanie sprawy Bożej na
wychodźstwie, dla której jest gotów poświęcić życie.
Znając warunki życia na emigracji, wymagał od kandydatów na
duszpasterzy emigrantów odpowiednich kwalifikacji, świętości
życia i dobrego przygotowania do apostolstwa emigracyjnego. Na
wykonawcę swych zamierzeń wybrał kapłana archidiecezji
poznańskiej, ks. Ignacego Posadzego (1898–1984). Założenie
Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców uznaje się powszechnie za
największe dzieło kard. Hlonda na rzecz polskich emigrantów.
Równocześnie z tworzeniem instytucji
działających w Polsce na rzecz emigrantów prymas Hlond
podjął działania związane z organizowaniem struktur
duszpasterstwa Polaków za granicą. Czynił to najpierw na drodze dyplomatycznej.
Będąc za granicą, w rozmowach z miejscowymi biskupami
podejmował temat duszpasterstwa polskich wychodźców. Starał
się o rozwój istniejących placówek duszpasterskich i
dążył do tworzenia nowych. Szczególnym jego
osiągnięciem było utworzenie w kilku krajach Polskiej Misji
Katolickiej, tj. struktury obejmującej wszystkich polskich duszpasterzy na
terenie danego kraju. Misją kierował rektor, który był delegatem
prymasa Polski, przez niego mianowanym i odwoływanym. Ta struktura
animowała działania duszpasterskie wśród polskich emigrantów w
danym kraju. Pierwszą Polską Misję Katolicką utworzył
kard. Edmund Dalbor we Francji. Prymas Hlond przyczynił się do jej
rozwoju, pisząc Regulamin dla Polskiej Misji Katolickiej i
następnie Wskazówki dla rektora oraz troszcząc się o
zapewnienie duszpasterzy dla Polaków we Francji. W czasie drugiej wojny
światowej we francuskiej strefie nieokupowanej, uzyskawszy zgodę
miejscowych biskupów, powołał do istnienia tak zwaną
Przejściową Misję Katolicką we Francji dla około 20
000 polskich uchodźców i 150 000 zamieszkałych tam wcześniej
polskich emigrantów.
W porozumieniu z biskupami miejsca w 1926
roku utworzył Polską Misję Katolicką w Belgii, którą
następnie rozszerzył na Holandię i Danię.
Po zakończeniu drugiej wojny
światowej dla około dwóch milionów wysiedleńców w Niemczech, na
skutek działań kard. Hlonda, Stolica Apostolska 5 czerwca 1945 roku
utworzyła Ordynariat dla Polaków w Niemczech i Austrii obejmujący 694
ośrodki duszpasterskie i 502 duszpasterzy. Trwałym śladem
Ordynariatu jest obecnie Polska Misja Katolicka w Niemczech.
W tym samym czasie zaistniała
potrzeba zorganizowania polskiego duszpasterstwa w Wielkiej Brytanii, gdzie po
wojnie pozostało ponad 100 000 Polaków. Po uzyskaniu zgody prymasa Anglii,
na początku czerwca 1948 roku erygował Polską Misją Katolicką
w Anglii i Walii z siedzibą w Londynie. Dla rektora od miejscowych
biskupów uzyskał, w odniesieniu do polskich katolików, uprawnienia
analogiczne do uprawnień wikariusza biskupiego w diecezji. W podobnych
okolicznościach 4 października 1948 roku powołał do
istnienia Polską Misję Katolicką w Szkocji z siedzibą w
Edynburgu.
Do krajów, gdzie nie miał
możliwości stworzenia polskich misji katolickich, starał
się wysyłać kapłanów z Polski. Pamiętał o
dużych skupiskach polonijnych w USA, Brazylii, Argentynie i również o
małych grupach Polaków w Rumunii, Jugosławii, Estonii itd.
Zorganizował sieć polskiego duszpasterstwa w świecie.
Kard. Hlond dbał o osobiste kontakty
z polskimi wychodźcami. Bardzo chętnie spotykał się z
emigrantami podczas ich pobytów Polsce oraz swoich wyjazdów zagranicznych.
Każdy pobyt za granicą wykorzystywał na spotkanie z
mieszkającymi tam Polakami. 22 października 1934 r. w kościele
pw. Św. Józefa w Rio de Janeiro powiedział między innymi: „Eminencje,
Ekscelencje, Brazylijczycy! Na wspólną modlitwę zebrały się
tu Polska i Brazylia. Polska wierna Chrystusowi, od stuleci do Jego rycerskiej
służby zaprawiona, i Brazylia katolicka, zdobywająca w wiekowym
trudzie brązowe szczepy puszcz nieprzebytych dla cywilizacji i
światła Ewangelii. Wy szlachetni i gościnni Brazylijczycy,
jesteście na bezbrzeżnym kontynencie amerykańskim
najpotężniejszym ośrodkiem i krzewicielem kultury
łacińskiej i chrześcijańskiej, a nas Polaków usadowiła
Opatrzność na wschodzie Europy, również tejże kultury
wyznawcami i przedstawicielami i apostołami i męczennikami. Wy
budujecie wielkość swej ogromnej ojczyzny na zasadach trwałych
ładu i spokoju i dlatego Boga wprowadziliście do swej konstytucji, do
szkoły i w skład życia państwowego, a my podobnie na
ojczystych równinach między Bałtykiem a Karpatami budujemy swoją
nową państwowość na Chrystusowym prawie. U bram swojej
uroczej stolicy wynieśliście ponad czary przyrody, ponad pałace
i niebotyki, ponad morza, góry i obłoki samego Chrystusa, by stał na
straży Republiki, jej ducha i losów: tak i my wierzymy w swoje religijne
posłannictwo, w zwycięstwo prawdy w życiu polskim, w Królestwo
Chrystusowe na ziemi, w lepszą przyszłość narodów,
opromienioną słońcem Bożym. Ale nie tylko w imię tych
analogii dziejów i posłannictwa przyszliśmy tu na wspólną
modlitwę, nie tylko w poczuciu tejże wspólnej kultury, podobnych
dążności i nadziei, nie tylko w imię naszej serdecznej
przyjaźni i współpracy nad szczęściem i postępem świata.
Sprowadziła nas tu przede wszystkim wiara, że Bóg jest Panem i
władcą narodów i państw, że Jego prawo i przykazania
są naczelnym nakazem moralnym dla sumień ludów, dla panujących,
rządów i obywateli, a zarazem warunkiem ich szczęścia i
powodzenia. Sprowadziło nas tu przekonanie, że z realizacji
Odkupienia Chrystusowego czerpią narody moc i trwałość
granitową, a teoretyczne i praktyczne odszczepieństwo od Jego wiary i
prawa jest plennym posiewem bezładu, bezkarności,
rozprzężenia i upadku. Przyszliśmy się razem
pokłonić Bogu w Najświętszym Sakramencie, bo wierzymy, iż
łaska Boża natchnąć musi szlachetne wysiłki,
pragnące wyprowadzić ludzkość z trwożnej grozy obecnej
chwili. Nasza wspólna modlitwa do Boga naszych przodków ma być pacierzem o
szczęśliwą przyszłość dla naszych narodów, by
się utrwaliła ich szczera przyjaźń, by się dobrze i
mądrze rządziły, by rozumiały i spełniały swoje
posłannictwa, by w rodzinie ludów były czynnikami
chrześcijańskiej kultury, postępu i pokoju, a dzieje swoje
wypełniły tym, co wielkie, szczytne i Boże. Nasza wspólna
adoracja Najświętszego Sakramentu ma być przebłaganiem za
grzechy naszych i innych narodów, zadośćuczynieniem za publiczne i
polityczne apostazje, ślubowaniem wierności i praw Boga
wszechmogącego, błaganiem o zdrowego, chrześcijańskiego
ducha dla wszystkich państw, o spokój i pomyślność dla
całej ludzkości. Bóg Eucharystyczny, przed którym ufnie i
radośnie schylamy czoła i dusze, jest Bogiem prawdy,
miłości i pokoju. Pokłońmy Mu się w imię Brazylii
i jej nieogarnionej przyszłości, w imię Polski i jej swobodnego
pochodu w nowe dzieje. Złóżmy Mu hołd w imię
ludzkości. A potem idźmy od tego ołtarza w życie i
twórczość i świętą służbę ze
światłem Bożej prawdy, z płomieniem miłości
Chrystusowej, ze słowem Jego pokoju, z czynem Jego chwały”.
Protektor Hlond do
całej emigracji kierował przemówienia radiowe, orędzia
świąteczne i listy pasterskie. Między innymi 1 grudnia 1947 r.
do emigrantów polskich w Brazylii skierował wymowny List–odezwę: „Zasyłam Wam serdeczne pozdrowienie z
Polski, która wśród wielkiego trudu odbudowy powojennej pamięta o
wszystkich swych dzieciach rozproszonych po kuli ziemskiej. Nie zapominamy tu o
Was, którzyście wyemigrowali z
kraju. Gdziekolwiek pracujecie, czy w koloniach polskich, czy w
przemysłowych przedsiębiorstwach lub warsztatach
rzemieślniczych, czy w Kurytybie i Paranie, czy w stanach Santa Catharina
i Rio Grando do Sul - życzę Wam, byście wszyscy byli
szczęśliwi w gronie swych rodzin i by ducha Waszego krzepiło
błogosławieństwo Boga, który i dzisiaj wiedzie Polskę ku
nowym czynom chwalebnym. Nie zrywajcie duchowego związku z Macierzą.
Bądźcie dumni, że wywodzicie się z narodu, który w okrutnym
doświadczeniu nie załamał się a po krwawej pokucie
ostatnich lat odradza się cudownie z mocy Ducha Świętego.
Pamiętamy także i to z rozrzewnieniem o Was, których huragan wojenny
rzucił na gościnne brzegi brazylijskie. Czy w malowniczej stolicy pod
Chrystusową zjawą, czy w bogatym Sao Paulo, czy w innych ruchliwych a
słonecznych środowiskach bądźcie przedstawieniami polskiego
honoru. Pielęgnujcie moralne wartości duszy polskiej.
Bądźcie uczciwi, religijni, pracowici. A gdy będziecie mogli,
wracajcie do ojczyzny i pomóżcie nam w jej odbudowie. Ślę Wam
Wszystkim swe czułe błogosławieństwo prymasowskie. Niech
Was ma w swej wszechmocnej opiece nasza Częstochowska Pani i Królowa,
której się naród nowym uroczystym ślubowaniem na wierną
służbę oddał. Ona wyprowadza Polskę z toni. Zawierzcie
się ufnie Jej Niepokalanemu Sercu”. Prymas Hlond podniósł
kwestię polskiej emigracji do rangi ważnych spraw narodowych. Swoje
zaangażowanie na rzecz Polaków żyjących poza granicami ojczyzny
rozumiał jako uczestnictwo w misji Dobrego Pasterza.
Kościół w Polsce dostrzega
wielkie znaczenie troski prymasa Hlonda o polskich emigrantów. Jego
bezpośredni następca na stolicy prymasowskiej, kard. Stefan
Wyszyński, powiedział: „Pozostanie niewątpliwie wiekopomną
zasługą kard. Augusta Hlonda, że w sposób systematyczny
opiekował się duszpasterskimi, religijnymi, a zarazem narodowymi
potrzebami naszego wychodźstwa”. W Uchwałach II Polskiego Synodu
Plenarnego czytamy: „Kardynał Hlond jako Prymas i Protektor
utworzył w poszczególnych krajach, w porozumieniu z miejscowymi
episkopatami, tzw. Rektoraty Polskich Misji Katolickich”. 25 maja 2006 roku
papież Benedykt XVI w czasie pielgrzymki do Polski, w archikatedrze
warszawskiej, przy grobie sługi Bożego kard. A. Hlonda
wypowiedział wyraziste przesłanie: „Dzisiaj Kościół polski
stoi przed wielkim wyzwaniem, jakim jest duszpasterska troska o wiernych,
którzy Polskę opuścili. Plaga bezrobocia zmusza wiele osób do wyjazdu
za granicę. Jest to zjawisko o ogromnej skali. Gdy rodziny są przez
to rozdzielone, gdy rwą się więzi społeczne,
Kościół nie może być obojętny. Trzeba, aby
wyjeżdżającym towarzyszyli kapłani, którzy w
łączności z lokalnymi Kościołami podejmą
pracę duszpasterską wśród emigracji. Kapłani polscy, nie
bójcie się opuścić waszego bezpiecznego i znanego świata,
by służyć tam, gdzie brak kapłanów i gdzie wasza
wielkoduszność przyniesie wielokrotne owoce! Podsumowaniem
przytoczonych wyżej faktów z życia prymasa Hlonda
świadczących o jego wyjątkowej trosce o polskich emigrantów
wydaje się stwierdzenie, że jego wielkoduszność wobec nich
przynosiła i w dalszym ciągu przynosi błogosławione owoce.