Ks. Stanisław Gołombowski:

organizator parafii pw. św. Teresy z Avila w Guarani das Missőes, RS

 

Grzegorz KOZIEŃSKI SChr *

 

Poniżej, podobnież jak w moim poprzednim artykule tyczącym posługi duchowieństwa polskiego w parafii św. Teresy z Ávila w Guarani das Missőes do 1921 r. [1], chciałbym powrócić do omawianego wcześniej tematu i poddać szczegółowej analizie działalność ks. Stanisława Gołombowskiego[2], pierwszego stale rezydującego proboszcza tej parafii, który przebywał pośród swoich rodaków od maja 1903 roku do września 1912 roku[3]. To właśnie on, kontynuując prace swoich poprzedników, wraz z Polakami, w czasie swego duszpasterzowania, doprowadził do ukończenia budowy pierwszego ośrodka kultu, plebani oraz niezbędnych budynków gospodarczych.

Działalność ks. Gołombowskiego zasługuje na dokładniejsze omówienie, oczywiście, na ile pozwolą materiały źródłowe, gdyż jego działalność przypada dokładnie na drugie dziesięciolecie osadnictwa polskiego w regionie dzisiejszego municypium Guarani das Missőes. Z dostępnych materiałów możemy poznać chociażby nazwiska tych, którzy wraz ze swym duszpasterzem kładli podwaliny życia religijnego i parafialnego w parafii św. Teresy z Ávila.

Szczupłość materiałów źródłowych sprawiła, że poniższy artykuł został opracowany na podstawie materiałów zgromadzonych w archiwum parafii pw. Teresy z Ávila w Guarani das Missőes. Na potrzeby niniejszego artykułu, autor będąc jeszcze w Brazylii, dokonał kwerendy źródeł w archiwum diecezji Uruquiana oraz Santo Ángelo. Poszukiwania nie wniosły nic nowego ponad to, co zostało zapisane w księgach parafialnych. Z tej też przyczyny, najważniejszym dokumentem, który ilustruje omawiany okres i działalność ks. Gołombowskiego w tym miejscu jest „Księga Dochodów i Rozchodów”, guarańskiej parafii, sygnowana numerami: 15, 26, 43 (dalej: APGM, KDR). Zgodnie z zamiarem autora, gdy było to możliwe, zachowano oryginalną pisownię.  

Nie ulega wątpliwości, że działalność ks. Stanisława potwierdza zaangażowanie się duchowieństwa polskiego na rzecz rozwoju polskich skupisk na terenie Brazylii. Ich wkład został również dostrzeżony przez władze RP. Przykładowo, chciałbym tylko przytoczyć wypowiedź byłego Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, który 7 kwietnia 2002 roku podczas oficjalnej wizyty w Federacyjnej Republice Brazylii, spotkał się z przedstawicielami Polonii w siedzibie Towarzystwa Dobroczynnego „Polonia” w Rio de Janeiro, w czasie spotkania Prezydent RP mówił między innymi …„Od samego początku polskiego osadnictwa Kościół pełnił prócz religijnej, także kulturalną i integracyjną rolę wśród brazylijskiej Polonii, przyczyniając się między innymi do powstawania pierwszych szkół i bibliotek polskich”[4]. Te słowa odnoszą się również do ks. Gołombowskiego, który, jako przedstawiciel polskiego Kościoła, oprócz misji religijno-integracyjnej, dbał również o rozwój gospodarczy powierzonej mu wspólnoty wiernych.

Zanim przystąpimy do przedstawienia chronologii zdarzeń, należałoby jeszcze raz podkreślić, że przyjazd ks. Gołombowskiego do centrum tej polskiej kolonii nastąpił w trudnym okresie; rodacy byli jeszcze „na dorobku”. Zresztą jak sami pisali, były to ciężkie dla nich czasy[5]. Dodatkowo, mając na uwadze ówczesne uwarunkowania społeczno-gospodarcze, można powiedzieć, że polscy osadnicy wraz ze swym duszpasterzem zdani byli jedynie na własne siły i pomysłowość. Stąd nie dziwi fakt, że pierwszy proboszcz urządził np. warsztat stolarski, w którym wykonywano wiele niezbędnych rzeczy, potrzebnych do budowy oraz wykończenia powstałych budynków. Oprócz własnej pomysłowości pozostawała jeszcze wiara w Boże błogosławieństwo i dobrodziejstwo natury.

Przyjazd pierwszego stałego duszpasterza do rodaków w dzisiejszym municypium Guarani das Missőes był czasem jej duchowego wzrostu. Lud był spragniony Słowa Bożego, sakramentów i obecności kapłana. Jednak jego obecność nie mogła ograniczać się tylko i wyłącznie do posługi sakramentalnej. Wpierw, pierwszy duszpasterz musiał zatroszczyć się również o siebie, o swoją przyszłość. W tym celu, z jednej strony będąc człowiekiem wiary, pośród różnych trudności, służył rodakom w kościele, konfesjonale oraz w biurze parafialnym, a z drugiej strony potrzebował zaprezentować siebie, jako człowieka czynu, który zdoła podołać wezwaniu organizacji od podstaw nowej wspólnoty wiernych. Najważniejszym zadaniem, z którym musiał się zmierzyć pierwszy proboszcz było zjednanie rodaków, podbicie ich serc, aby gdy przyjdzie czas próby, nie odwrócili się od swojego duszpasterza. Tym czasem próby był właśnie okres materialnego uposażania parafii, kiedy to wierni, sami nie mając za wiele, byli proszeni, aby wspierać dzieło budowy kościoła parafialnego, plebani i innych budynków w centrum kolonii oraz na urządzenie cmentarza.

Nie ulega wątpliwości, że ks. Gołombowski musiał działać szybko i zdecydowanie. Gdy trzeba było sam brał się do pracy fizycznej. Sprawiał narzędzia. Przeczuwał, że w miarę szybkie ukończenie budowy świątyni, zapoczątkowanej jeszcze przez ks. Cichego[6] będzie dobrym działaniem marketingowym na przyszłość. Być może i w tym celu tak szybko postanowiono zakupić dzwon oraz wybudować dzwonnicę przy kościele, aby – wraz z wiernymi – parafrazując słynną inskrypcję „Vivos voco, mortus plango, fulgura frango” [7] zwoływać wiernych, zmarłych opłakiwać, pioruny kruszyć w tej odległej polskiej krainie stanu Rio Grande do Sul. Czy ta decyzja nie była wymierzona w przyszłość? Wraz z inauguracją dzwonnicy, guarańscy Polacy mieli już swój znak rozpoznawczy, słyszeli dźwięk dzwonu, który od tamtej pory towarzyszył wszystkim przy najważniejszych momentach ich życia, egzystencji ich parafialnej wspólnoty.  Dodatkowo dzwon był synonimem trwałości, także bogactwa, potęgi i prestiżu swoich fundatorów i użytkowników[8].

Bazując na dostępnych materiałach archiwalnych należy podkreślić, że Polacy zamieszkali w regionie Guarani chętnie wspierali dzieło budowy i organizacji nowej parafii. Bardzo często łożyli na różnego rodzaju zbiorki, aby jak najszybciej dokończyć wznoszone dzieła.

Pobyt i działalność księdza Gołombowskiego w guarańskiej parafii można podzielić na dwa zasadnicze okresy: pierwszy od 1903 do 1905 r. charakteryzujący się ogromem przedsięwzięć natury inwestycyjno-gospodarczej. W tym czasie kończono i inicjowano nowe prace przy różnych obiektach parafialnych. W drugim natomiast okresie od 1905 do 1912 r. już nie podejmowano większych prac, lecz koncentrowano się bardziej na sprawach duszpasterstwa oraz podejmowano niezbędne prace konserwacyjno-remontowe.

 

I etap 1903 -1905

Zgodnie z relacją ks. Gołombowskiego, już w pierwszym roku jego pobytu, w jednej odlewni w Porto Alegre zamówiono 100 kilogramowy dzwon z inskrypcją: „S. Maria, Regina Poloniae, ora pro nobis” i „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”[9]. W tym też czasie podjęto decyzję, aby po rozlicznych liniach zbierać dobrowolne ofiary na sfinansowanie zakupu dzwonu oraz budowę dzwonnicy[10]. Ta drewniana konstrukcja miała mieć18 metrów wysokości[11]. Prace szły dosyć szybko, gdyż już 6 września 1904 r. nastąpiła oficjalna jej inauguracja, która miała wymiar społeczny. Podczas uroczystości byli obecni przedstawiciele władz kolonii[12]. Dwa miesiące później, tj. 24 listopada 1904 r. zapłacono ostatnią ratę za dzwon[13]. Niewątpliwie, kupno dzwonu i wybudowanie dzwonnicy było największym wydatkiem finansowym w pierwszych dwóch latach pobytu ks. Gołombowskiego w Guarani.   

Oprócz kontynuacji prac inwestycyjnych, wierni tejże koloni zbierali składki i ofiary na rzecz uposażenia nowej świątyni[14]. W pierwszym okresie nabyto następujące przedmioty kultu i nie tylko: Pewien Polak ofiarował chorągiew kościelną z czystego jedwabiu, haftowaną złotymi nićmi, w kolorze biało-czerwonym. Ofiarodawca zastrzegł sobie anonimowość. Zakupiono organki, na których przygrywał miejscowy kupiec, Władysław Jackowski. Wykonano (jak pisał ks. Gołombowski) tanim kosztem grób Pana Jezusa, który swym pięknem przewyższał wszystkie okoliczne groby. Stanisław Łukasiewicz sprawił wieczną lampkę. Powszechnie szanowana rodzina Reznerów zakupiła monstrancję, trybularz i łódkę do kadzidła. Kobiety i mężczyźni zbierali na obraz do procesji. Dzieci składały się na pająk do świątyni. Pewien Polak ofiarował pieniądze na zakup ozdoby Serca Pana Jezusa, którą ówczesny duszpasterz zamówił w Europie. Ponadto parafia posiadała cztery ornaty, kapę na uroczystości oraz alby, komże, obrusy itd., które bezpłatnie sprawiały polskie kobiety. W styczniu 1905 r. zainicjowano prace przy budowie ołtarza bocznego w stylu gotyckim, gdzie miano umieścić rzeźbę lub wizerunek Jezusa Ukrzyżowanego[15].

Należy pamiętać, że Polacy, nie mając innej możliwości, sami musieli zdobywać niezbędne środki materialne, aby pokrywać koszty związane z organizacją parafii. Wszelkie inicjatywy były opłacane z własnych środków, które, od pierwszego roku pobytu ks. Gołombowskiego, pochodziły głownie ze składek. W tym celu, po rozlicznych liniach ówczesnej parafii krążyły listy, między innymi na: wapno, ornaty, sprzęt kuchenny, ławki i światło[16]. Z zebranych środków kupowano również niezbędne materiały budowlane[17].

Wartym podkreślenia wydaje się być fakt, że ks. Stanisław szybko rozeznał miejscowe środowisko. Świadczy o tym chociażby fakt, że już pierwszym roku swego pobytu, tj. od maja do grudnia 1903 r.[18], zlecał prace miejscowym rzemieślnikom, którzy za swoją pracę otrzymywali stosowną gratyfikację[19].

W roku 1904 r. ks. Gołombowski kontynuował zainicjowane prace modernizacyjne domu parafialnego[20]. Prowadzono dalsze prace wykończeniowe przy kościele parafialnym[21]. Urządzono warsztat stolarski[22]. Wykonano ogrodzenie obiektów parafialnych[23]. Zakupiono i wsadzono sześć palm na przedzie kościoła[24]. Wykonano grób Jezusa[25]. Ukończono budowę dzwonnicy[26]. Oszklono kościół i plebanię[27]. Wzniesiono szopę[28]. W dalszym ciągu uposażano kościół pw. św. Teresy w różnorodny sprzęt liturgiczny[29]. W jednym wypadku wypłacono odszkodowanie[30] oraz, znając przyzwyczajenia niektórych rodaków, kupiono towar extra dla robotników[31]. Wszelkie inwestycje były dokonywane dzięki ofiarności miejscowych mieszkańców, którzy łożyli na rzecz własnego kościoła składki obowiązkowe i dobrowolne[32].

W trzecim roku pobytu ks. Gołombowskiego, choć wachlarz prac iwestycyjno-modernizacyjnych wyraźnie zmalał mimo to, wciąż dążono do lepszego uposażania świątyni parafialnej. Przystąpiono do organizacji cmentarza parafialnego. Prowadzono prace wykończeniowe przy plebanii. Kontynuowano urządzanie biura parafialnego (zamówiono pieczątki). Pracowano nad dokończeniem ołtarza. Wykańczano i doposażono stolarnię. Zagospodarowywano otoczenie kościoła. Spłacono dług zaciągnięty u dyrektora kolonii. Uregulowano kwestie notarialne działki nr 11. Łącznie w 1905 r. wydatki wyniosły 2.875$310[33].

Analizując księgi kasowe, sporządzone za bytności ks. Gołombowskiego, można powiedzieć, że wraz z upływem 1905 roku został zamknięty pierwszy i zasadniczy etap materialnego zabezpieczenia parafii. Stało się to możliwe, dzięki dynamicznym zabiegom ks. Stanisława, który od pierwszych chwil swej duszpasterskiej aktywności dążył do ukończenia budowy świątyni, która wraz z utworzeniem parafii stała się kościołem parafialnym. Ponadto, w pierwszych trzech latach ukończono budowę dzwonnicy do której zakupiono 100-kilogramowy dzwon w Porto Alegre i zorganizowano cmentarz. Zmodernizowano i wyposażono w niezbędny sprzęt dom parafialny[34]. Dobudowano do plebanii obszerną werandę. Postawiono szopę oraz warsztat stolarski. Spłacono dług u szefa kolonii.

 

II okres 1906-1913

Od 1906 r. główny akcent kładziono na rozwój duszpasterstwa i religijności mieszkańców. Zapewne w tym celu kontraktowano i opłacano muzykantów, śpiewaków i osoby, które stroiły i sprzątały świątynię parafialną przed Bożym Narodzeniem, Wielkanocą, odpustem parafialnym, Bożym Ciałem[35]. W trosce o czystość kościoła zatrudniano chłopca, który sprzątał kościół i jego obejście. Płacono również osobie odpowiedzialnej za pranie rzeczy kościelnych[36]. Opłacano także chłopca, który służył księdzu w czasie mszy[37]. Wykonywano drobne i niezbędne prace renowacyjno-budowlane, zatrudniając w tym celu miejscowych fachowców[38]. Spłacano zaciągnięte wcześniej długi[39]. Nadal uposażano kościół i dom parafialny.

W latach 1908-1912 r. na terenie koloni Guarani zbierano dobrowolne ofiary na: wykonanie sufitu do nowobudowanej świątyni parafialnej[40], na światło[41], na odkupienie placu i budowę nowej plebanii[42], na zakup papieru do szyb[43], na szafę do zakrystii[44], na zasłonę przed wielkim ołtarzem[45]. Gdy w 1910 r. kolonię nawiedziła susza i plaga szarańczy, zrezygnowano z dobrowolnych składek, pozostawiając jedynie obowiązkowe zobowiązania na opłacenie światła[46].    

 

Działki budowlane

W 1911 roku Kuria Archidiecezji Rio Grande do Sul, reprezentowana przez D. Claudio José Gonçalves Ponce de Leăo, zakupiła działkę miejską nr 13 o powierzchni 700 metrów kwadratowych, w sektorze nr 11, w centrum kolonii Guarany. Zgodnie z art. 129, z dnia 4 lipca 1900 roku, za metr kwadratowy należało zapłacić 50 milreais. Czyli za całość zapłacono łącznie 35.000$000 milreais, uzyskując jednocześnie tytuł własności, wydany w dniu 9 września 1911 roku, przez Prezydenta stanu Rio Grande do Sul, dr Carlos Barboza Gonçalves. Natomiast 10 września 1911 roku, akt własności został zarejestrowany w Dyrekcji Ziemi i Kolonizacji (Diretoria de Terras e Colonizaçăo) [47].

Jeszcze za bytności ks. Stanisława Gołombowskiego, mieszkaniec kolonii Guarani Leo Werpechowski ofiarował na rzecz Kurii biskupiej w Uruguiana dwie działki miejskie nr 8 i 11, w 11 kwadracie. Akt darowizny został sporządzony, w obecności dwóch świadków, w biurze notarialnym Fransisco Prauchnera w Ijuhy[48].

Po odejściu z parafii ks. Gołombowskiego nadal zbierano składki na rzecz utrzymania duszpasterza. Wszelkie ofiary zapisywano na specjalnych listach, które krążyły po rozlicznych liniach parafii. Najprawdopodobniej z tych środków opłacano chłopca służącego do mszy oraz płacono za pranie bielizny kościelnej[49].

 

Podsumowanie

Działalność ks. Stanisława Gołombowskiego na trwałe wpisała się w historię parafii pw. św. Teresy z Avila w Guarani das Missőes. Jego działalność na niwie materialnego uposażenia parafii była niezwykle dynamiczna. Postęp prac może wskazywać, że pierwszy proboszcz podbił serca swoich wiernych. Potrafił ich zmobilizować do współpracy. Dzięki temu, w krótkim czasie dokończono budowę nowego kościoła, zakupiono dzwon, wzniesiono dzwonnicę, wyremontowano dom parafialny, uposażono od zera świątynię w niezbędny sprzęt liturgiczny, nabyto działki budowlane, które później wykorzystano do budowy nowego, obszerniejszego obiektu kultu oraz całej infrastruktury parafialnej: domy parafialne, salon, salki katechetyczne i zaplecze gospodarcze.

Ponadto, Pierwszy stały duszpasterz kolonii Guarani, od samego początku swego pobytu w tym miejscu, myślał przyszłościowo. Potwierdzeniem tego faktu może być fakt, iż w czasie, gdy trzeba było budować i uposażać nową parafię, ks. Stanisław zakupił działki budowlane w centrum kolonii, które okazały się niezwykle cenne wtedy, gdy ks. Józef Sowada podjął decyzję, aby wznieść kolejny, bardziej okazały obiekt kultu w centrum kolonii.

Analizując powyższy materiał możemy stwierdzić, że ks. Stanisław Gołombowski zasługuje na miano najbardziej zasłużonego organizatora parafii, jak i życia religijnego w tym zakątku stanu Rio Grande do Sul.



* Duszpasterz polonijny w Irlandii Północnej.

 

[1] G. Kozieński, Działalność duchowieństwa w parafii św. Teresy z Avila w Guarani das Missőes, RS do 1921 r.; w: Projeçőes. Revista de estudos polono-brasileiros, 2/2007, s. 62;  http://www.revistaprojecoes.com/pl/index.htm

[2] W ramach przypomnienia podaję biografię ks. Stanisława Gołombowskiego, która została zamieszczona w moim poprzednim artykule: Działalność…, art., cyt.: Gołombowski Stanisław (1873-1939) ur. 19.04.1873 r. w Kole, konińskie.  Przybył do Brazylii w czasie gorączki brazylijskiej z rodzicami w wieku dojrzałym. Z zawodu był stolarzem i rzeźbiarzem. Studiował w seminarium w Porto Alegre i 7 V 1903 wyświęcony na kapłana. Otrzymał skierowanie do Guarani das M, gdzie przebywał w latach 1903-1912. Ks. Gołombowski – zgodnie z opinią inż. Gardolińskiego – pojmował swój pobyt pomiędzy koloniami, jako nieustanną pracę. Starał się o polepszenie doli materialnej, poziomu moralnego i intelektualnego mieszkańców kolonii. Nie poprzestawał tylko na słowach, lecz np., …„budując kościół, swym zapałem i ochotą do pracy porywał za sobą ludzi, skupiał ich wokół siebie”. Dzięki temu, mógł z biegiem czasu, owocnie oddziaływać na rozwój działalności społeczno-oświatowej w kolonii. Natomiast ks. Pitoń twierdził, że ks. Gołombowski …„był człowiekiem wpływowym u władz, cenionym za prace i poświęcenie na rzecz nowej kolonii. Znał się na muzyce, sztuce leczenia metoda Knajpa”. Mając dobre relacje z szefem kolonizacji, wpływał, aby poszczególne kolonie były zajmowane przez jednolity żywioł polski, aby …„brat osiadał obok brata, Podlasiak obok Pomorzanina, a Wielkopolanie i inni tuż przy Mazurach”, w:  J. Pitoń CM., Księża polscy w Brazylii 1848-1984, w: Zmagania Polonijne w Brazylii. Owocujaca przeszłość, Warszawa 1987, red. T. Dworzecki SVD, t. IV, s. 59; D’Apremont, Gillonnay de B. Cominidades Indígenas, Brasileiras, Polonesas e Italianas no Rio Grande do Sul (1896-19150), Canoas 1976 , s. 45; E. Gardoliński., Szkolnictwo..., art. cyt., s. 145; „Gazeta Polska w Brazylii”, 26 VII 936; „Lud” 4 I 1970, s. 2.

[3] Tamże. 

[4] http://www.kwasniewskialeksander.pl/int.php?mode=view&id=1180

[5] „Gazeta Polska w Brazylii” (dalej „GPB”), 17 XI 1915, s. 2.

[6] „Lud” 14 I 1970, s. 2.

[7] Inskrypcja umieszczona na dzwonie katedry w Szafuzie w Szwajcarii: „Vivos voco, mortuos plango, fulgura frango” – „Żywych zwołuję, zmarłych opłakuję, pioruny kruszę”.

[8] T. A. Janusz, Milenijny dzwon, w: http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd199938&nr=5; http://www.echo.siedlce.net

[9] „GPB”, 28 I 1905, s. 4-5.

[10] Na liście ofiarodawców, oprócz mieszkańców zamieszkałych w centrum kolonii, spotykamy nazwiska mieszkańców następujących linii: Seca, Concordia, Botocudos, Bom Azilo, Linha Alta, Do Rio, Do Campo, 23 de Julho, Jacu, Bom Jardim, Harmonia, Republica, 8 de Agosto, Europa, Do Meio. Na liście figurują również nazwiska Franciszka Umfierera z sąsiedniego (dzisiejszego) miasta Giruá. Zakup dzwonu wsparli również byli duszpasterze: ks. Josué Bardin, który dnia 24 XI ofiarował 5$000 oraz ks. Józef Cichy przeznaczył na ten cel 10$000. Listę z centrum kolonii otwiera nazwisko Jana Braszczyńskiego. Listy krążyły w dniach od 11 X do 1 XII 1903 r. Na apel odpowiedziały 192 osoby. Na ten szlachetny cel zebrano łącznie 575$300. Zob. AP Guarani das Missőes, Księga dochodów i rozchodów nr 15, s. 32-36 (Dalej: APGM, KDR).

[11] Wedle Gazety Polskiej w Brazylii dowiadujemy się, że przedstawiciele parafii organizowali składki na zakup potrzebnego sprzętu liturgicznego oraz elementów wyposażenia świątyni. Za organki zapłacono – 520$000; za wieczną lampkę – 50$000; ze składki na obraz wpłynęło – 600$000; na pająk zebrano – 300$000; na ozdobę ofiarodawca przeznaczył – 400$000; najdroższy ornat kosztował 200$000; wizerunek Jezusa miał kosztować – 1.200$000; w: „GPB”, 28 I 1905, s. 4-5.

[12] Na temat inauguracji dzwonnicy ks. Gołombowski zapisał: „Dnia 6 września 1904 o godzinie 6-tej wieczorem, pierwszy raz zadzwoniono w Guarany na Anioł Pański. Dzwonił sam Ksiądz, a urzędnicy dawali salwy z pistoletów. Zob. APGM, KDR, nr 15, s. 43.

[13] Tamże, nr 15, s. 26.

[14] W pierwszym roku urzędowania ks. Gołombowskiego tj. w 1903 r. – zgodnie z Księgą dochodów i rozchodów – zakupiono, do zakrystii i kościoła: paramenty liturgiczne (kielichy, puszki, monstrancję, kadzielnicę), mszały, księgi liturgiczne, ornaty, żelazko do wyrobu opłatków, tace do zbierania ofiar, materiały biurowe, materiały do wyrobu świec; do domu parafialnego nabyto między innymi: zastawę stołową i szereg drobiazgów; do warsztatu stolarskiego sprawiono: szereg drobnych materiałów i narzędzi budowlanych: zawiasy, gwoździe, piłki, młotki, szczotki, itd. Tamże, s. 23-27. 

[15] „GPB”,  28 I 1905, s. 4-5.

[16] Składki zostały przeprowadzone w terminie od 2 maja do 31 grudnia 1903 r. na następujących liniach: Do Campo, Barreira, Seca, Cedro, Harmonia, Jacu, Atolosa, Bom Azilo, Concordia, Botocudos, Tapera, Ceroula, Do Rio, Bom Jardim, 8 de Agosto, 23 de Julho, Republica i centrum kolonii Guarany. Łącznie zebrano: na ornaty 471$500, na wapno 238$000, na światło 341$770, na dzwon 575$300 oraz dobrowolne składki na kościół 386$500, Zob.: APGM, KDR, nr 15, s. 1-20. 

[17] Przykładowo ks. Gołombowski zakupił: gips, gwoździe, zamki, zawiasy, dwa ankry żelaza, aby wzmocnić front kościoła, cement do wykonania gzymsów, blaszane kubły i kawał liny dla murarzy, 12 arkuszy papieru ściernego, krzyż żelazny na kościół, zawiasy, okucia do krat i drzwi, pokost do malowania drzwi i okien, farby, 25 worków wapna, „jeden gąsior wódki dla robotników”. Tamże, s. 23-27.

[18] W najstarszym materiale źródłowym, tj. Księdze Dochodów i Rozchodów nr 15, prowadzone były regularne zapisy dochodów oraz wydatków od 2 maja do 31 grudnia 1903 r. Bilans sporządzony w dniu 31 grudnia 1903 r. przez ks. Stanisława Gołombowskiego przedstawiał się następująco: dochód 2:013$070, rozchód 2:012$350, saldo 0:000$720.  Tamże, s. 27.  

[19] Za wykonane prace wypłacono: Antoniemu Szymańskiemu za dzień roboty przy podłodze 1$000; stolarzowi na konto okien okrągłych 10$000; Bognańskiemu za dwa dni roboty 2$000; Beckmanowi na konto okien i drzwi 13$5000 oraz za drzwi boczne 5$500; 16 X 1903 r. wypłacono Jackowskiemu za szkła 90$000; malarzowi za malowanie drzwi, okien i krat zapłacono 25$000; murarzowi za robotę przy kościele 19$000; pewnemu człowiekowi za dzień roboty 1$800; stolarzowi za pracę przy sztachetach 6$000; osobie za przywiezienie drzewa na podłogę 4$700; oraz zapłacono za okno boczne 5$000. Tamże, s. 23-27.

[20] W 1904 roku zakupiono na potrzeby plebanii: dzwonek, farby, stół, zamki, sprzęt kuchenny, 2 łóżka  oraz 14 szyb za 9$800,00; wypłacono: 2 II Malinowskiemu za okna 14$000,00; 2 i 6 II zapłacono Ślebodzińskiemu za pracę przy plebanii 23$900,00; malarzowi za bielenie plebanii 12$000,00. Tamże, s. 48, 52.

[21] Struktura wydatków w 1904 r. przedstawiała się następująco: za pracy przy kościele w 1904 roku wypłacono: Papkowi za 32 dni roboty 70$000,00; Błażejowi Klajć za 23 dni roboty 44$600,00; Bronisławowi Werner za 9 miesięcy służby 45$000,00; Gustawowi Steckich za 8 dni roboty 14$400,00; Jakubowi Król za 3 i pół dnia 6$200,00; Adamowi Ignaczak za 13 dni roboty 23$400,00; Otavio Babtista dos Santos otrzymał za 3 dni roboty 5$400,00; pomocnik murarza za 16 i pół dnia roboty 16$700,00; zapłacono Kowalskiemu za zasuwki i zawiasy 28$000,00; Kurkiewiczowi za 34 dni roboty 48$750,00; pewnemu Brazylianowi za 9 dni roboty 16$000,00; Żurawskiemu za sztachety i postawienie słupów pod dzwon 38$500,00; Bajdackiemu za robotę przy kościele 68$000,00 i za dzień roboty 2$000,00; Brazylianowi za przywózkę żerdzi i słupów 11$000,00; Feliksowi Lapińskiemu za 5 dni roboty 7$500,00; Józefowi Wiśniewskiemu za dwa miesiące 12$000,00; Wątrobie za beczułkę do wody 3$000,00; Kowalskiemu za klamkę 3$000,00; Ignacemu de Matos za robotę wołami 8$750,00 i za dziesięć i pół tuzina słupów 27$000,00 oraz za dwanaście tuzinów drągów 12$000,00; Mariano Goncalves za zwożenie kamieni 7$500,00. Tamże, s. 48-53.

[22] Oprócz drobnych narzędzi stolarskich (młotki, pilniki, piły, heble, gwoździe, pędzle, papier ścierny, śruby, itd.) zakupiono bale i drzewo na zakład stolarski za 10$000,00 oraz żelastwo stolarskie, do warsztatu na użytek kościelny za 41$000,00. Tamże, s. 48-53.

[23] Do ogrodzenia posiadłości parafialnej: zakupiono żerdzie oraz osiem tuzinów słupów do ogrodzenia za 20$000,00. Natomiast za sztachety do płotu zapłacono Żurawskiemu 35$000,00. Tamże, s. 53.

[24] Za 6 palm, które wsadzono przed kościołem zapłacono 1$200,00.  Tamże, s. 51

[25] W roku 1904 wydatki na grób Jezusa przedstawiały się następująco: stolarzowi wypłacono 12$700,00; a  Piotr Papko otrzymał  za prace 22$000,00; na materiał wydano 9$800,00. Tamże,  s. 48-53.

[26] Wydatki na dzwonnicę w 1904 r. przedstawiała się następująco: za przywiezienie dzwonu zapłacono 29$000,00; za kontrakt na drzewo do konstrukcji dzwonnicy wydano 2$300,00; zaś sam budulec kosztował 183$000,00. Ponadto zakupiono dwadzieścia pięć i pół kilo żelaza za 19$100,00. Inne materiały wyniosły 25$000,00. Tamże, s. 48-53.

[27] Kupiono 14 szyb do plebani za 9$800,00 oraz 5 szyb „wielkich” do kościoła za 7$200,00. 2 II Malinowski otrzymał za okna 14$000,00. Za wstawienie 12 szyb do kościoła zapłacono 1$000,00. Tamże, s. 48-53.

[28] Ogółem wydatki na szopę wyniosły 14$400,00. Tamże, s. 48-53.

[29] Zakupiono materiał płócienny za 13$600,00; kupiono płótno czerwone do wykonania baldachimu za 11$300,00; podszewkę za 9$000,00; materiał wełniany za 11$300,00; wykonano obraz procesyjny (farba do obrazu do procesji za 52$000,00; lampkę do Najświętszego Sakramentu za 6$000,00; jedwab i złoto do haftowania chorągwi za  180$000,00; jedną albę i komżę za 50$000,00; 2 wazony do kwiatów za 10$000,00; materiał na obicie ołtarza za 10$000,00; 4 kg ołowiu na pasyjki Jezusa za 5$600,00; bawełnę na knoty do świec za 9$000,00, wieczną lampkę za 2$100,00; haki do zawieszania lamp za 1$200,00; 6 świec stearynowych za 12$000,00. Tamże,  s. 48-53.

[30] Za piłkę ręczną, którą ukradli z kościoła, wypłacono kowalowi 1$800,00. Tamże, s. 50.

[31] Dla robotników pracujących przy kościele i dzwonnicy zakupiono za 26$400,00 wódkę. Tamże, s. 50-51.

[32] Dochody w 1904 roku przedstawiały się następująco: I. składki obowiązkowe – na dzwonnicę zebrano 341$000,00 oraz na murarza 79$500,00. Łącznie ze składek obowiązkowych do kasy parafialnej wpłynęło 420$500,00; II. składki dobrowolne – na światło złożono 445$320,00; na pająk od dzieci polskich 112$500,00; na obraz do procesji 132$200,00; na grób Pana Jezusa 70$000,00; Stanisław Łukaszewic z kupił lampkę do tabernakulum 39$800,00; pewna Brazylianka dała na 2 wazony 10$000,00; Anna Jackowska na materiał do obicia ołtarza 15$000,00 i na komżę 20$000,00; Władysław Jackowski dał na albę 30$000,00, na chorągiew 180$000,00 i cement 65$000,00; Fellini ofiarował na cement 55$000,00; pewien Brazylianin dał 17$000,00; szef kolonii ofiarował na dzwonnicę 180$000,00; na ornat – Polacy z Alfredo Chaves 140$000,00; Cegiełka 30$000,00, Popiełkowki 30$000,00. Ponadto, ks. Gołombowski zebrał w czasie kolędy 350$000,00 oraz przekazał z własnych oszczędności na rzecz parafii 412$000,00; na harmonium zebrano 395$000.00. Łącznie ze składek dobrowolnych zebrano 2$728,82. Bilans roku 1904 przedstawiał się następująco: dochód 3$149,32, rozchód 3$098,300,00, saldo 51$020,00. Lub wedle zapisów w Księdze: dochód 3$108,30, rozchód 3$098,30. Saldo 10$000,00. Tamże, s. 30-54.

[33] Zakupiono materiał na pelerynki ministranckie, szafy, lichtarze, krzyż, lampy, dywany, itp. Wykonano ogrodzenie i bramy, w tym celu zakupiono materiał (różnego rodzaju żelastwo na zasuwy, zawiasy, żerdzie) na łączną kwotę 14$500,00; Do skonstruowania werandy zakupiono 12 metrów drzewa za 12$000,00. Natomiast koszt jej wykonania wyniósł 52$000,00; Za pieczątkę i farbę do niej zapłacono 20$000,00; Do konstrukcji ołtarza zakupiono: farby, kleje, drzewo inne drobiazgi za 112$700,00; Nabyto również dywan za 68$000,00; Farbę do pomalowania figury Serca Jezusowego za 380$000,00; złoto do ołtarza za 120$000,00. Rzemieślnikowi Backmanowi wypłacono za toczenie do ołtarza 28$000,00;  Zakupiono 25 szyb za 25$000,00; Inne wydatki wyniosły 20$200,00; Nabyto również 65 palm do wsadzenia za 23$400,00; zakupiono 2 tuziny słupów do wiązania koni za 5$000,00.  Wedle zapisów dług u dyrektora kolonii wynosił 1.156$205,00. U notariusza zapłacono 35$000,00. Z tej sumy najwięcej wydatków poniesiono na wykonanie ołtarza oraz na płace dla zatrudnionych pracowników. W 1905 roku wypłacono następujące sumy za pracę na rzecz parafii: Żurawskiemu za dwa dni roboty 4$000,00; stolarzowi za wykonanie futryny do zakrystii 3$000,00; chłopcu za noszenie wody dla robotników 2$000,00; pomocnikowi murarza za 8 dni roboty 8$000,00; osobie za wyciągnięcie z wody półtora metra sześciennego piasku 6$000,00; Bajdackiemu 30$000,00; za stołowanie stolarza za 116 dni 119$900,00; za stołowanie murarza przez 8 dni zapłacono 6$400,00;  za pracę stolarza 46$500,00; robotnikowi 5$000,00; Szymańskiemu za postawienie słupów do dzwonu 10$000,00; Błażejowi Klaić za 6 dni roboty 10$500,00. Tamże, s. 57-59.  

[34] Wedle opinii mieszkańców, ks. Gołombowski osiedlając się w Guarani, zamieszkał ...„w chatynce, która mu służyła za plebanię i kancelarię”. Najprawdopodobniej, w czasie modernizacji domu parafialnego, ks. Gołombowski zamieszkał w wynajmowanym domu. Remont plebani został zainicjowany w styczniu 1904 r. W Księdze dochodów i rozchodów na str. 47. czytamy: Ulepszenie domu. Zająłem dom w dniu 1 lutego 1904 r. mając płacić po 6$000,00 za miesiąc. W liście wydatków figurują dwa przypadki opłat za dom, tj: Biczykowi za dom 20$000,00 i Szczepanowi Kowalskiemu za dom 20$000,00; Tamże, s. 47,52. 

[35] W tym celu ks. Gołombowski wypłacił w 1906 r.: muzykantom 30$000,00; w czasie Wielkiego Tygodnia wypłacił dla 6 muzykantów łączną sumę 26$400,00; 3 IV muzykantowi 5$000,00. W 1907 r. zapłacono w Wielkim Tygodniu: osobom, które stroiły i szorowały kościół 8$000,00; muzykantom za granie w Wielką Sobotę i Niedzielę 10$000,00 oraz wydano na utrzymanie śpiewaków 15$000,00; chłopcu za sprzątanie kościoła 12$000,00; Za ubieranie świątyni i utrzymanie księdza obcego w czasie odpustu zapłacono 84$200,00. W 1908 r. w czasie Wielkiego Tygodnia wydano na ubieranie i sprzątanie świątyni parafialnej: 25$000,00; na wydatki związane z odpustem 87$000,00; oraz na przygotowanie świątyni do Świąt Bożego Narodzenia wydano 5$000,00; Za pranie bielizny kościelnej zapłacono 3$200,00. W 1909 wydatki na odpust wyniosły 60$000,00. Natomiast w 1910 roku wydatki przed Wielkanocą wyniosły 70$000,00; Na organizację odpustu parafialnego i zakontraktowanie śpiewaków wydano 100$000,00; pranie bielizny kościelnej 10$000,00. W 1911 wydatki w Wielkim Tygodniu na strojenie i sprzątanie 50$000,00; za pranie 7$000,00; ubieranie kościoła przed Bożym Narodzeniem 6$000,00;  wydatki przed odpustem 40$000,00. W 1912 roku wydano na utrzymanie ludzi przy ubieraniu kościoła, chóru, śpiewaków i tych, co strzelali, od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Nocy 77$000,00. Tamże, s. 64,48,74,78,82,84,89.

[36] Chłopcu za zamiatanie kościoła zapłacono w 1906 r. 5$000,00; osobie za pranie przez cały rok „rzeczy kościelnych” wypłacono 20$000,00. Tamże, s. 64.

[37] W 1906 roku wypłacono za tę posługę chłopcu  10$000,00. Tamże, s. 64.

[38] Przykładowo: w 1906 r. Janowi Horwatowi wypłacono za okucie wózka 13$000,00; Nieżewskiemu za przymocowanie beczki do wożenia wody do wózka 4$000,00; J. Hamerskiemu za jego wykonanie 20$000,00; zapłacono stolarzowi za robotę przy P. Jezusie 10$000,00. W 1907: za czyszczenie ziemi kościelnej wypłacono 4$500,00; za oś do wózka do wożenia wody 20$000,00; Fr. Portowi za szafę do plebanii 10$000,00. W 1908: za czyszczenie lotów kościelnych 5$000,00; Muzalskiemu za pracę przy szopie, poprawianie dachu i inne roboty 46$000,00; Olejnikowi za przywózkę łat do szopy i kurnika 2$000,00; wydano na łaty do kurnika 20$000,00; Józefowi za pracę przy bramach i kurniku 5$000,00; Niezowskiemu za wykonane roboty 12$000,00. w 1909 r.: Kirzelowi za postawienie pieca i poprawienie kuchni 12$000,00; Karolowi Durik za robotę przy szafie 17$000,00; Portowi za 8 dni roboty 24$000,00; Janowi Jankowiakowi za podróż z biskupem 30$000,00; kupiono dywan za 22$000,00 oraz wybudowano piec, kupiono deski u P. Papko za 10$000,00. W 1910 wykonano sufit w kościele, do którego ks. Gołombowski dopłacił 28 IX 108$700,00; zapłacono za 2 tuziny desek cedrowych (zapewne użytych do wykonania sufitu) 20$000,00; wypłacono stolarzowi za wykonanie okna przed drzwiami kościoła 10$000,00. W 1911 r. wykonano katafalk pogrzebowy za 26$000,00; zapłacono stolarzowi za trumnę 10$000,00; Backmanowi za toczeniu 12 lichtarzy 15$600,00; Mousikowi za blachy do lichtarzy 6$000,00; za malowanie katafalku i trumny 20$000,00; stolarzowi za krzyż do procesji 3$000,00; zakupiono szyby do plebani, stolarni za 15$000,00. w 1912 r. zapłacono Mazurkowi za poprawienie dachu i malowanie grobu P. Jezusa 24$000,00 oraz za jego utrzymanie przez 5 dni 5$000,00; Baurowi za żelazo do wzmocnienia kościoła 28$000,00. Tamże, s . 64,68,74,78,82,84,89.

[39] W latach 1905 i 1908 Sztormowskiemu spłacono ratami zaciągnięty dług w wysokości 100$000,00; Janowi Polańczykowi 180$000,00; Ewie Polańczyk 300$000,00; Stanisławowi Polańczykowi 100$000,00; „starej” Polańczykowej 50$000,00. Tamże, s. 64-89.

[40] Na apel odpowiedziało łącznie 478 osób, które złożyły na ten cel  2$405,000,00. APGM, KDR nr 26, s. 5-15, 21-25.

[41] W 1908 zebrano na ten cel 496$900,00; w 1909 – 535$000,00; w 1910 – 543$230,00; w 1911 – 520$680,00. Tamże, s. 27-28, 30-32, 33-35, 36-38.

[42] W 1910 roku 80 osób wpłaciło sumę 1$012,00; w 1911 31 osób zapłaciło 470$000,00. Czyli za dwa lata, 110 mieszkańców różnych linii, wpłaciło łącznie 1$482,000,00. Za te pieniądze zakupiono dom za 1$300,00 oraz opłacono wszelkie należne składki notarialne. Tamże, s. 1-4.

[43] W 1909 na ten cel 25 parafian złożyło 20$700,00. Tamże, s. 17-18.

[44] W 1911 r. 12 osób złożyło 472$900,00. Tamże, s. 18-19.

[45] Składkę zbierano w 1911 r. Na apel odpowiedziało 48 osób depozytując 68$400,00. Tamże, s. 19-20.

[46] Tamże, s. 17.

[47] Akt własności działki nr 13 w kolonii Santa Teresa w Guarani z 9 IX 1911 r. Kopia dokumentu została sporządzona przez ówczesnego duszpasterza w Guarani, ks. Józefa Sowadę, który prawdopodobnie omyłkowo wpisał numer działki, jako 12; por.: AP Guarani, Livro Tombo, t. I, s. 12.

[48] AP Guarani, kopia aktu notarialnego

[49] APGM, KDR, nr 43, s. 1nn.