Prof. dra hab. Tadeusz Paleczny

Uniwersytet Jagielloński, Kraków

 

 

 

Na 10-lecie Projeçőes

 

Mamy do czynienia z wydarzeniem niezwykłym. Jedynym w swoim rodzaju w dziedzinie aktywności środowisk polonijnych nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale w całym świecie. Tym wydarzeniem jest nie tyle jubileusz, co fakt utrzymywania się przy życiu jedynego pozainstytucjonalnego czasopisma polonijnego o charakterze naukowym w świecie. Nie tylko w Brazylii. Znawcy środowisk polonijnych doskonale zdają sobie sprawę z barier i przeszkód, na jakie napotykają inicjatorzy i wydawcy podobnych pism. I to w krajach o wiele dłuższej tradycji piśmiennictwa polonijnego, o liczniejszych i bardziej rozwiniętych organizacyjnie skupiskach imigracyjnych, zamożniejszych elitach intelektualnych, takich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania. Wydawanie regularnego czasopisma naukowego, jakim jest  Projeçőes, w miejscu oddalonym od ośrodków akademickich, wymaga nieustannej komunikacji ze światem, z ludźmi znającymi problematykę polonijna, Brazylię, kontaktów z odpowiednimi osobami, czyli mającymi potencjał intelektualny i co ważniejsze chęć, żeby brać udział w tym przedsięwzięciu. Wszyscy ci, którzy publikowali swoje teksty w Projeçőes wiedzą doskonale, ile zabiegów, trudów, wyrzeczeń i wysiłków wymaga wydanie każdego z numerów pisma. A ukazało się ich już 17. Na jubileusz pojawi się pewnie specjalny numer, może dwudziesty z kolei. Ile trzeba włożyć determinacji i uporu już nie tylko w pozyskiwaniu środków finansowych, tekstów, tłumaczeń, ale także w organizację procesu redakcyjnego i edycyjnego dla wydania nie pojedynczego numeru, ale całej ich serii. Publikowałem kilka tekstów w Projeçőes i mam pojęcie o unikatowości, niezwykłości i znaczeniu tego czasopisma. Integruje ono ludzi z Brazylii i Polski, łączy nie tylko środowiska badaczy polonijnych, ale także artystów, literatów, działaczy, polityków, intelektualistów, duchownych i wiele innych osób. Dobrym duchem tego przedsięwzięcia, można śmiało rzec, sukcesu wydawniczego, naukowego, polonijnego, jest w zasadzie jedna osoba. Jest to redaktor naczelny, wydawca, człowiek współfinansujący z własnych środków druk większej części numerów, ks. dr Zdzisław Malczewski.

Mój tekst miał być z założenia recenzją naukową zawartości siedemnastu numerów czasopisma. Nie zwyczajową laurką jubileuszową, lecz rzeczowym, systematycznym przeglądem, analizą, i być może krytyką zarówno poszczególnych edycji, jak i całej dotychczasowej zawartości Projeçőes. Po przyjrzeniu się wszakże całości – pomimo tego, że na bieżąco śledzę treść czasopisma – uznałem, że zadanie to przerasta moje siły. Będąc autorem kilku tekstów zamieszczonych na jego łamach i znając większość autorów innych, obserwując od początku wysiłki wydawcy i redaktora naczelnego, aby stworzyć wokół pisma atmosferę zaangażowania, mobilizacji, ale także poczucia wspólnego celu, uznałem, że byłaby to recenzja zbyt subiektywna,  pozbawiona dystansu emocjonalnego, może nawet w pewnej mierze nieprawdziwa. Bo znam niemal całą prawdę o genezie, początkach, procesie wzrostu ilości wydawanych numerów. Tym cenniejszy jest fakt jego funkcjonowania w ostatnim dziesięcioleciu, jakże ważnym dla Polski, Brazylii i całego świata, a jeszcze ważniejsze jest to, że wciąż ono istnieje i trwa. Może okazja dziesięcioletniego jubileuszu będzie dobra okazją, żeby wesprzeć głównego twórcę tego sukcesu w Jego dalszych wysiłkach.

Daleki jestem od niedostrzegania i niedoceniania roli, jaką w utworzeniu i podtrzymywaniu – zwłaszcza w sytuacjach krytycznych, gdy brakowało pieniędzy, sił i przychylności w instytucjach naukowych czy kościelnych dla idei wydawania Projeçőes, wysiłków ks. dr Zdzisława Malczewskiego – odegrał prof. dr hab. Andrzej Dembicz. Prof. dr hab. Andrzej Dembicz, szeroko znany w kręgach latynoamerykanistów polskich, europejskich i światowych, jest drugim „ojcem chrzestnym” i zarazem filarem czasopisma. Wszyscy uczestniczący zarówno w Radzie Redakcyjnej jak i publikujący na łamach Projeçőes autorzy tekstów jak i współpracownicy doskonale wiedzą, że ks. dr Zdzisławowi Malczewskiemu byłoby trudno, o ile byłoby to możliwe, wydawać czasopismo bez wsparcia i pomocy niezłomnego na gruncie rozwijania studiów latynoamerykańskich i polonijnych Andrzeja Dembicza.

Mając drobny, jak wszyscy, którzy zamieszczali swoje publikacje w Projeçőes udział w jego kształtowaniu, zarazem będąc czytelnikiem blisko już trzech tysięcy stronic tekstu, jakie daje suma treści wszystkich dotychczasowych siedemnastu numerów, nie mogę być recenzentem czasopisma. Nie mogę jednak nie dostrzec i nie podkreślić jego naukowego charakteru i znaczenia. Pośród wielu funkcji, jakie to pismo pełni, integrującej, systematyzującej wiedzę, gromadzącej i archiwizującej materiały i źródła, znajduje się także ta opisowa i ekplanacyjna, poszerzająca i pogłębiająca naszą znajomość tej przestrzeni kulturowej i społecznej, którą określić możemy mianem „polsko-brazylijskiej” bądź może właściwiej „polono-brasileiros”, w zasadzie i jednej i drugiej. Publikowany w języku portugalskim periodyk trafia do różnego znacznie od polskojęzycznego kręgu odbiorców. Zapełnia lukę, jaka istniała od kilku pokoleń w relacjach pomiędzy imigrantami polskimi i ich dziećmi w Brazylii,  nowej ojczyźnie wielu setek tysięcy Brazylijczyków posiadających polskie pochodzenie narodowe. Ale pismo wychodzi dalej i szerzej poza obszar polskiej grupy etnicznej, jest czytane i znane w  środowiskach naukowych i intelektualnych nie mających z Polską nic wspólnego. W ten sposób Projeçőes bardzo wydatnie przyczynia się do konstruowania nowej, wielokulturowej, czy może transkulturowej przestrzeni, jaką jest brazylijskość nacechowana etnicznym, narodowym, europejskim, afrykańskim czy azjatyckim dziedzictwem. Polskość przestaje dzięki Projeçőes być czymś lokalnym, marginalnym, drugorzędnym. Staje się elementem pejzażu kulturowego Brazylii, równorzędnym z niemieckim, autochtonicznym, afrykańskim, guarańskim, hiszpańskim czy portugalskim komponentem mozaiki kulturowej. Projeçőes, niesie wraz ze swoją treścią, autorami, współpracownikami, oddźwiękiem, czytelnikami, sponsorami, całym społecznym i organizacyjnym otoczeniem przesłanie, świadczące o czynnej obecności Polaków i Brazylijczyków o polskim pochodzeniu w życiu kulturalnym i naukowym Brazylii. Jest legitymizacją ich obecności, świadectwem zaangażowania na rzecz nowej ojczyzny, przy utrzymywaniu więzi ze starą. Cała ta odpowiedzialność, wysiłek, ale także zasługa spoczywa na barkach, powiedzmy to sobie szczerze przy okazji jubileuszu, jednego człowieka. Dziesięć lat, okres od 1999 do 2009 roku wydaje się niezbyt długi. Zwłaszcza z perspektywy końca tej dekady, gdy zmiany społeczne i kulturalne, także w Brazylii, zachodzą tak szybko. Siedemnaście numerów pisma wydaje się z tej perspektywy osiągnięciem skromnym, nieadekwatnym do wielkości i roli polskiej grupy etnicznej w Brazylii. Jednak Projeçőes jest fenomenem, którego wartość i znaczenie będzie rosło z czasem. Jest zapisem stanu duchowości, aktywności intelektualnej Brazylijczyków i Polaków na rzecz jednej wspólnej sprawy – kształtowania nowego, wielokulturowego oblicza społeczeństwa brazylijskiego.

Z okazji jubileuszu składa się zwyczajowo życzenia.  Czyniąc zadość temu zwyczajowi, życzę  po pierwsze, żeby Projeçőes  święciło w przyszłości wiele podobnych uroczystości. Po drugie, żeby rosło grono jego autorów i czytelników. Po trzecie, żeby Redaktorowi starczyło sił, bo zapału mu nie braknie, do kontynuowania swojej misji. Bo to nie jest praca, lecz misja.

Chciałbym także życzyć już sobie, żeby moje teksty były kwalifikowane nadal do druku na jego łamach.