GŁOS POETÓW POLSKIEGO POCHODZENIA W POEZJI BRAZYLIJSKIEJ

 

Anna KALEWSKA *

 

              Sprawdziło się przysłowie stare,

     Że „vivere non est necesse,

       Sed est necesse navigare”.

                       J. Tuwim: Kwiaty polskie (1993:126)

 

1. Polacy w Brazylii i o Brazylii XVI - XIX w.

22 kwietnia 1500 r. Pedro Álvares Cabral, dowódca floty złożonej z dwunastu statków niesionej wiatrami i prądami morskimi wzdłuż wybrzeży Afryki, a następnie coraz bardziej na Zachód, zamiast do Indii, dotarł do kontynentu południowoamerykańskiego i  „odkrył” Brazylię. Jednak relacjonujący podróż  list Pero Vaz de Caminha, napisany 1 maja 1500 r. do króla Manuela (1495-1521) w Porto Seguro, z miejsca nazwanego Wyspą Vera Cruz (Ilha da Vera Cruz[1], nie daje jednoznacznej odpowiedzi na temat „intencjonalności’’ odkrycia nowego kontynentu. Jak przypomina Jan Kieniewicz, od 150 lat toczą się dyskusje, czy flota Cabrala dotarła do Brazylii przypadkowo, czy też celowo. Portugalskie ambicje narodowe wielokrotnie przeważały w sporach nad rygorami naukowymi. Jaime Cortesăo uważał, że portugalscy żeglarze docierali do wysp albo i do południowoamerykańskiego lądu stałego już w 1492 r.

Zdaniem Jana Kieniewicza, „brak jednak dowodu wprost, relacji dokumentującej takie odkrycie. Brak ten tłumaczy się często tzw. polityką królewskiego sekretu, ściśle przestrzeganą zasadą utajniania rezultatów portugalskich wypraw odkrywczych” [2]. W Polsce pierwsze wzmianki o zamorskich posiadłościach w Nowym Świecie pojawiają się w połowie XVI w. w  dziele De Revolutionibus Orbium Coelestium, wydanym w 1543 r., Mikołaj Kopernik wspomina wyspy odkryte przez Portugalczyków i Hiszpanów, zwłaszcza Amerykę. Pierwsza historia uniwersalna napisana po polsku, Kronika wszystkiego świata … Marcina Bielskiego, wydana w Krakowie w 1551 r., również odnotowuje odkrycie Nowego Świata[3]. Polakom przypadła zatem w udziale zasługa nie odkrywania, ale wprowadzania obrazu Nowego Świata do świadomości Europejczyków, nazywania go i utrwalania w istniejącym obrazie rzeczywistości.

W wieku XVII przyjeżdżają do Brazylii misjonarze polscy, wśród których  wyróżnił się  jezuita Wojciech Męciński (1601-1643), autor zaginionej mapy Pernambuco, a Polska zaczyna jawić się w wyobraźni Brazylijczyków jako Antemurale Cristianitatis  - przedmurze chrześcijaństwa - , głównie za sprawą słynnego  portugalskiego jezuity ojca António Vieiry (1608-1697), w którego kazaniach i korespondencji kilkakrotnie pojawia się nazwisko Jana III Sobieskiego (1674-1696). Krzysztof Arciszewski (1592-1656), arianin, znany jako generał i admirał holenderski w Kompanii Indii Zachodnich, w Polsce zasłużony organizator artylerii, w latach 1629-1639 trzykrotnie przybył do Brazylii aby dowodzić wojskami holenderskimi w wojnie przeciwko Portugalczykom i Hiszpanom toczonej w Nordeste, obecny stan Pernambuco. Znane są zasługi Arciszewskiego na polu artylerii, budowy fortyfikacji i morskiej nawigacji, rzadziej natomiast wspomina się jego solidne wykształcenie humanistyczne, zdobyte na dworze Krzysztofa Radziwiłła. Generał Arciszewski nie tylko napisał dwa poematy elegijne w języku polskim, ale musiał przelewać na papier swoje obserwacje na temat Indian tapuias, skoro wyniki jego badań i studiów wykorzystywał uczony holenderski Gerard Voss na zajęciach prowadzonych w Uniwersytecie w Leiden i w pracy De theologia gentili et physilogia christiana sive de origine et progressu idolatriae, opublikowanej w Amsterdamie w 1642 r. Obserwacje Arciszewskiego na temat życia Indian brazylijskich zostały również wykorzystane przez historyka holenderskiego Johannesa de Laet w jego książce História ou Anais dos feitos da Companhia das Índias Ocidentais desde o seu começo até ao fim do ano de 1636, opublikowanej w 1635 r.  w  Leiden i w 1925  r. W Brazylii.[4] Działalność Polaków w Brazylii wykazała zatem, że odkrycie, poznawanie i konkwista Ameryki Południowej nie ograniczało się wyłącznie do zdobyczy materialnych. Towarzyszyło jej kreowanie wizji Nowego Świata, którą Polacy zdołali przekazać Europie, współuczestnicząc w kształtowaniu nowożytnej świadomości i wiedzy o Brazylii.

Cele podróży pierwszych Polaków do Brazylii, motywacje osobiste, zawodowe lub polityczne były bardzo różne, choć najczęściej wpisywały się w szerszy porządek dziejów i przyczyniały się do przezwyciężenia bariery obcości czy niewiedzy, zrywając najczęściej z powszechną wśród takich pisarzy-odkywców jak Kolumb, Cabot, Cortereal, Cabral i Vespucci kategorią „cudowności”, jako najpowszechniejszym określeniem tego, co Europejczycy dostrzegali w Nowym Świecie (chodziło o arkadyjską wizję krain zamieszkałych przez łagodnych, łatwowiernych ludzi gotowych bez oporu przyjąć chrześcijaństwo, informacje o strumieniach pełnych złota, egzotycznej faunie i florze dającej złudzenie raju na ziemi). Nie będzie zatem dalekie od prawdy stwierdzenie, że o ile pierwsi żeglarze i podróżnicy docierali do Brazylii z pobudek poznawczych, rozpoznawczych, religijnych czy handlowych, Polaków gnała twarda konieczność poszukiwania wolności, a niekiedy i pragnienie – wymuszone przez okoliczności zewnętrzne tzw. momentu dziejowego - znalezienia nowego kraju do życia i osiedlenia się. Stąd może w polskich relacjach podróżniczych i pamiętnikarskich z epok dawnych, zwłaszcza wieku XIX, mniej znajdziemy idealizacji Brazylii czy tonu marzycielsko-idealistycznego, więcej zaś konkretnych odniesień do napotkanej rzeczywistości, pragnienia udoskonalenia jej i ulepszenia – ku pożytkowi wspólnemu i z płynącym z dobrej woli zamiarem współtworzenia i współuczestniczenia w nowej, amerykańskiej cywilizacji. Nie sposób wykluczyć podróży nieomal przypadkowych, gdy Polacy gnani od Kamczatki po Ziemię Ognistą przeciwnościami losu docierali do Brazylii i zostawiali swój ślad, swoje pragnienie wolności w nowej ziemi, choć świadectwa literackie czy poetyckie były jeszcze niezmiernie rzadkie, miały charakter fragmentaryczny, utylitarny, pragmatyczny – podobnie może jak portugalska literatura podróżnicza epoki renesansu. Zawsze jednak głos Polaków w Brazylii pobrzmiewać będzie tonem wolnościowym. 

Pierwszym Polakiem, który przybył do Brazylii pod koniec XVIII w., gdy nasz kraj utracił niepodległość, był szlachcic i podróżnik, żołnierz i konfederat barski Maurycy August Beniowski (1746-1786), którego statek w drodze z Baltimore na Madagaskar trzykrotnie zatrzymał się u wybrzeży Brazylii, jak wspomina w swoich Pamiętnikach. Sam zaś Beniowski, po dramatycznej ucieczce z Kamczatki w 1771 r., szukał oparcia i pomocy  na wybrzeżu Chin, w ostatniej portugalskiej kolonii Makao, gdzie bohater słynnego poematu Słowackiego miał trudnić się sprzedażą skór wydrowych, sobolowych i gronostajowych[5], zanim w latach 1773-76 z ramienia Francji dokonał podboju Madagaskaru i został przez jej mieszkańców obwołany władcą wyspy.

Jak przypomina Bolesław Orłowski, „… pojedynczy emigranci trafiali do Ameryki Łacińskiej już w latach 30-tych (XIX w.), nieco liczniej w latach 40-tych, wtedy też przyjeżdżało ich więcej z wyższym wykształceniem. Od początku terenem, gdzie najchętniej się osiedlali, była Brazylia”[6]. 

Po upadku powstania listopadowego, trafiło do Brazylii około czterdziestu pięciu Polaków, m. in. lekarz Piotr Napoleon Ludwik Czerniewicz (1812-1882) oraz oficer kawalerii, inżynier i geolog Andrzej Przewodowski (1799-1879), absolwent paryskiej Szkoły Dróg i Mostów, poszukujący ropy naftowej w rejonie Recôncavo, następnie zajmujący się praktyką inżynierską w prowincji Bahia, gzie osiadł na stałe[7]. Wśród zasług doktora Czerniewicza – jednego z założycieli Akademii Medycznej w Rio de Janeiro – należy wymienić książkę Formulário e guia médico (1841), best-seller w dziedzinie medycyny, wielokrotnie wznawiany do 1924 r.

W 1850 r. przybył do Brazylii major i inżynier Florestan Rozwadowski (1822-1879), bohater rewolucji węgierskiej w latach 1848-49. Zakontraktowany przez wojsko brazylijskie, sporządził pierwsze plany topograficzne i opracował mapy Amazonii oraz  napisał dziennik z wyprawy po rzece Solimőes w 1854 r.: Roteiro e relatório da viagem do primeiro vapor que subiu o Solimőes até Nauta. W 1857 r. Rozwadowski opublikował w Rio broszurę O governo e a colonizaçăo ou consideraçőes sobre o Brasil e o engajamento do estrangeiro, broniąc brazylijskiej polityki imigracyjnej i proponując cesarzowi Piotrowi I jej rozwój. W 1863 powrócił do Polski, aby wziąć udział w powstaniu styczniowym i zginąć na polu bitwy. Klęska powstania styczniowego spowodowała napływ do Brazylii nowej fali polskich uchodźców, zwłaszcza inżynierów (Bronisław Rymkiewicz, Aleksander i Karol Brodowski), którzy budowali w Brazylii drogi kolei żelaznej: tradycja przypisuje polskim inżynierom znaczący udział w budowie brazylijskiej sieci kolejowej.

Licznie przybyli zatem do Brazylii przedstawiciele emigracji postyczniowej. Nie do przecenienia jest rola Karola Mikoszewskiego (1831/32 – 1886) – „Księdza Syxtusa” - , członka m. in. polskiego Tymczasowego Rządu Narodowego w czasach styczniowej zawieruchy, redaktora tajnego Głosu Kapłana Polskiego i autora Pamiętników; w Brazylii ks. Mikoszewski  szukał oparcia i pomocy dla Polaków deportowanych na Syberię,[8] dokąd nota bene zostanie zesłany w latach 1873-85. Ta pragmatyczna działalność Polaków w Brazylii – płynąca wszak z romantycznego ducha – przygotowała podglebie dla przyszłych relacji polsko-brazylijskich na poziomie interkulturalnym i intertekstualnym, gdy Polska stanie się częścią wielowiekowego dziedzictwa kulturowego Brazylii, a także inspiracją dla brazylijskiej literatury. Gościnna ziemia brazylijska przez blisko 150 lat będzie przyjmowała fale polskich emigrantów, a Brazylijczycy polskiego pochodzenia zaczną z czasem zajmować coraz bardziej liczące się miejsca we wszystkich dziedzinach życia kraju, łącznie z literaturą i sztukami pięknymi. Zanim to jednak nastąpi, potrzebna będzie długotrwała „praca u podstaw”, jak również rozpoznanie pisarzy polskich przez piszących Brazylijczyków i uznanie niepodległej Polski przez rząd brazylijski.

 

2. Tematy polskie w poezji brazylijskiej XIX w.

Wiadomości o powstaniu listopadowym, jak i o powstaniu styczniowym docierały do Brazylii, były publikowane na łamach prasy brazylijskiej (zwłaszcza w Diário Mercantil), budziły sympatie i solidarność narodu brazylijskiego, zaś Polska urastała do rangi symbolu walki z despotyzmem i umiłowania wolności. Pojawia się zarazem inspiracja tematyką polską wśród wielu ważnych pisarzy brazylijskich. Na wieść o powstaniu styczniowym młody, ubogi, niespełna 25 letni Mulat, Joaquim Maria Machado de Assis (1839 - 1908) – późniejszy wybitny twórca literatury brazylijskiej,  w opinii krytyki największy powieściopisarz obu Ameryk XIX w., jeden ze współzałożycieli – wraz z m. in. Rui Barbosa -  Brazylijskiej Akademii Literatury (1897)  - napisał w 1864 r. wiersz pt. Polska (Polônia), w którym współczuje cierpieniom Polski, odnosi się do jej bohaterskiej, pełnej chwały przeszłości i wyraża nadzieję, że odwaga jej synów uwolni naród od ucisku tyranów i Polska odrodzi się niczym Chrystus narodów. Co więcej, Machado de Assis wykazuje się znajomością dzieła największego polskiego poety doby romantyzmu i wiersz swój opatruje mottem z Mickiewicza mówiącym o tym, że trzeciego dnia po śmierci dusza powinna wrócić do ciała i naród zmartwychwstanie. Oto wiersz Machado de Assis poświęcony Polsce, w tłumaczeniu Ryszarda Sobieszczańskiego:

 

 

Upragnionego dnia jutrzenkę jeszcze

Łagodny blask w horyzont wtapia

Ale już zbliża się świtanie. Bo ciemna

Noc twym płaczem poruszona już

Kończy się, już słońce wolnych wreszcie

Na złocistym wschodzie wstaje.

 

A przecież wolna byłaś, tak swobodna

Jak wody twej przepięknej, sławnej rzeki;

Korona dziejów zdobiła twą czcigodną

Głowę, a duch wolności świętej jak

Matka, uważna siostra obok cennej twej

Kołyski, u progu twego domu czuwał.

 

Ach, jak piękna byłaś, jak szczęśliwa

Nim zachłanna zawiść twych sąsiadów

Welonem czarnym cię spowiła …

O nieszczęsna! Płochliwa taka wolność

Która widokiem armat przerażona tyranom

Błogosławioną twoją ziemię zostawiła;

A ty przemocą porażona nagą, konając

Zajrzałaś jeszcze w żarłoczne ślepia zbójców

Niczym gazela co gdy zrani ja myśliwy

W konwulsjach się po polu wije i w ostatnim

Tchnieniu widzi jeszcze jak się zniża

Kruków głodnych czarna chmura.

I rozszarpała cię w kawałki zaborców

Twoich wściekle zawistna uzurpacja.

I oto wolna dotąd ziemia podzielona.

Nie oszczędzono synom twoim widoku

Gasnącej chwały swej ojczyzny.

 

Gasnącej chwały? – Nie, Nie hańbi taka

Niewola co w aliansie z Bogiem jest

I tłumiąc ból, nienawiść z głębokiej

Wiary odwagę i nadzieję bierze.

O męczenniczko, ty członków twoich drżeniem

Długotrwałym nawet śmierć zmęczyłaś

Bo oto w twym matczynym łonie już

Kwilenie takie słychać co niebo

Ujrzeć pozwala w oczach matko.

Już serce twoje drży, już twoje suche

Wargi wdychają nowe życie co się

Z niebiańskich wichrów rodzi.

 

I tak pojawił się Kościuszko

Wiedziony ręką Boga przybył

Z wiarą w sercu, szpadą w dłoni

Na której końcu śmierć straszliwa

By do walki wezwać naród zniewolony.

I pojedynek zaczął się okrutny

Brutalnej siły z prawem do wolności.

O ludzkości smutna co przez wieki

Oglądać będziesz jeszcze

Zmagania te, krwawe, nieszczęśliwe.

Bo długa była walka choć ziemi tej

Synowie ni krwi, ni męstwa nie szczędzili.

Aż łez zabrakło matce, siostrze, żonie

Błogosławiącym bohaterskie swe legiony

Co szły by laur wolności pełnej zdobyć.

 

Ten jednak silniejszym przypadł hufcom

Ich czoła zwieńczył po tej bitwie.

I zwycięstwo to haniebne oni opiewali

Uzurpatorzy sławy dobrej, prawdy gnębiciele.

A żałobny welon znowu opadł na twoją

Twarz bolesna, jeszcze zatrzymał Bóg

Wolności słońce w swoich rękach, jeszcze

Nie zechciał, by odżyło udręczone twoje ciało.

Ty zaś głęboko skrywszy ból i klęskę

Z samej wiary tylko i miłości najgorętszej

Czerpałaś dawną siłę do przetrwania.

Umiałaś w hymnach i modlitwie, w Bogu

Odnajdywać pocieszenie, w dalekich niebach

W nieskończoności głębi przechowywać

I odradzać najskrytsze twe marzenie.

Choć kozak dziki i okrutny wlókł cię

Po schodach domów Bożych rozmodloną.

O nieszczęsny ty narodzie, długie twe cierpienie

Było, zbyt wiele już przelałeś łez i krwi

Twój ból zemsty żąda i zwycięskiej chwały;

I oto zbliża się sprzyjająca ci godzina

Już wolnych słońce wstaje zwolna na złocistym

Wschodzie. Ach nie zazna wolności ten co

Nieszczęść twych nie opłakuje, nie kocha

Nie pragnie twego boskiego zmartwychwstania[9].

 

 

Wspomnienie tragedii rozbiorów łączy się w poemacie  Machado de Assis poświęconym Polsce – „męczenniczce” z nadzieją płynącą z głębokiej wiary na „nowe życie” i zwycięstwo, którego ucieleśnieniem miał być Kościuszko, „wiedziony ręką Boga (…), z wiarą w sercu, szpadą w dłoni (…) by do walki wezwać naród zniewolony”. Poetycka wizja Polski – matki i męczenniczki w wierszu brazylijskiego poety kończy się wizją „boskiego zmartwychwstania” narodu polskiego, bo oto „zbliża się sprzyjająca godzina” i wstaje zorza wolności. Romantyczna stylistyka, inspirowana motywami religijnymi wyobraźnia i wspomnienie bohatera insurekcji 1794 r. czynią z brazylijskiego pisarza odległego wspólnika wolnościowych idei czasów porozbiorowych.

W drugiej połowie XIX w. powstają  kolejne wiersze poetów brazylijskich poświęcone Polsce, współbrzmiące ideowo ze wspomnianym hymnem, będące wyrazem solidarności i współczucia z naszym narodem. Wypada tu wymienić odę O gigante da Polônia Joaquim Nabuco, Os voluntários da morte Pedro Luís Pereira de Souza, A Polônia Tobias Barreto i O século Castro Alves[10]. Antônio Frederico de Castro Alves (1847-1871), poeta ogarnięty ideami liberalizmu i abolicjonizmu, uważany za największego romantyka brazylijskiego dnia 24 czerwca 1868 r. napisał wiersz Ŕ Măe do Cativo (do Matki Niewolnika), rodzaj parafrazy słynnego wiersza Do Matki Polki Adama Mickiewicza, jaki powstał kilka lat wcześniej. Utwór ten – przypomniany w opracowaniu Henryka Siewierskiego pt. Adam Mickiewicz: um poeta peregrino (1998) wydanym w Brasílii z okazji dwóchsetlecia urodzin polskiego poety -dotarł na drugą półkulę w bagażu polskich emigrantów i czytany był w Brazylii w wersji francuskiej. Nie dziwi zatem fakt, że Do Matki Niewolnika Castro Alvesa rozpoczynają dwie strofy francuskiej parafrazy Do Matki Polki. Pierwszy kontakt między poezją polską a brazylijska odbył się zatem na bardzo wysokim poziomie – obudził zainteresowanie najwybitniejszych poetów epoki romantyzmu.

Do Matki Niewolnika Castro Alvesa opowiada o sytuacji człowieka, którego ojczyzna cierpi pod jarzmem obcego panowania i gdzie on sam czuje się niewolnikiem, zaś wolność jest tylko jedna, choć istnieje wiele form jej represjonowania. Henryk Siewierski pokusił się o nowy przekład poematu Castro Alvesa, uznając go za tłumaczenie wiersza Mickiewicza – niedoskonałe, niebezpośrednie, a jednak wierne («uma traduçăo imperfeita, indireta, porém fiel»[11]). Wierność względem polskiego oryginału polega nie tylko na zachowaniu struktury retorycznej, wersyfikacyjnej i rytmicznej oryginału, na wykorzystaniu przetworzeniu i jego głównych motywów, ale przede wszystkim na ustanowieniu analogii między matką Polką a matką niewolnika. Warto przytoczyć pierwszą cześć poematu Castra Alvesa w tłumaczeniu Siewierskiego, aby analogię tę uwypuklić i uzmysłowić:

 

O, matko niewolnika, co radosna kołyszesz

Hamak do gałęzi w puszczy przywiązany!

Lepiej byś zrobiła, kopiąc pod trawnikiem

Biednemu dziecku grobu jamę.

 

O matko niewolnika, co w słomianej chacie

Ubranka synowi szykujesz po nocach!

Lepiej byś zrobiła przędąc tkaninę

Na biały całun dla biednego chłopca.

Nieszczęsna! Uczysz smętne twoje dziecię,

Co zbrodnią w świecie jest a co cnotą,

I uczysz syna jak ma być odważnym,

Jak nie wpaść w przepaść nałogów głęboką …

Szalona, wzniecasz w tej duszy, jeszcze w mroku,

Promień nadziei … Okrutna ironio!

Chcesz by ptak leciał w nieskończoną dal,

Gdy łańcuchami tu go przytroczono!

 

  W oryginale – jak słusznie zauważa Henryk Siewierski – portugalski jest jedynie językiem docelowym, ‘’portem przeznaczenia’’ systemu semiotycznego, w którym nowymi znakami i nośnikami idei wolnościowych stają się odniesienia do życia niewolników solidarność Brazylii i solidarność z ruchem społecznym na rzecz jego zniesienia, co stanie się wszak dopiero w 1888 r.[12] Jak słusznie przypomniał Marcin Kula, romantyczna, antyniewolnicza poezja Castro Alvesa budziła sumienia, a ruch abolicjonistyczny był ruchem stosunkowo szerokim, ale dość elitarnym, wzorowanym na stowarzyszeniach angielskich i zyskał głosy poparcia wybitnych humanistów brazylijskich, takich jak Sílvio Romero czy Capistrano de Abreu[13]

 

  Echasprawy polskiej” i pierwszego polskiego zrywu niepodległościowego znał zapewne Pedro I, pierwszy cesarz panujący w niepodległej Brazylii (1822-1831), który w 1822 r. nad rzeką Ipiranga ogłosił niezależność kraju od Portugalii i w dwa lata później nadał Brazylii konstytucję. Podczas  pobytu w Paryżu cesarz Brazylii  wybrał się do jednego z teatrów i  gdy trafił akurat na sztukę graną w Paryżu na rzecz polskich wychodźców z powstania listopadowego, wykrzyknąć miał ku entuzjazmowi widowni: ‘’Vive la Pologne!’’[14]. Nota bene, D. Pedro I, Cesarz Brazylii (a zarazem władca Portugalii w latach 1826-1828 znany jak D. Pedro IV) słusznie nosił przydomek „króla-żołnierza” (O Rei Soldado) i zwolennika ruchów liberalnych, skoro w hołdzie dla odwagi brawurowych ochotników zdobywających w Porto klasztor Serra do Pilar, nadać im miał tytuł honorowy Os Polacos da Serra[15]. 

  W czerwcu 1917 r. został utworzony Polski Komitet Narodowy w Rio de Janeiro, przekształcony następnie w Centralny Komitet Polski w Brazylii, popierany przez Rui Barbosa (1849-1923), brazylijskiego polityka, uczestnika ruchu abolicjonistycznego i republikańskiego, historyka i pisarza, który na konferencji pokojowej w Hadze w 1907 r., a dziesięć lat później   w przemówieniach na forum Senatu brazylijskiego opowiadał się za niepodległością Polski.

 

3. W poszukiwaniu pogodniejszego nieba i lepszego losu – Polacy w Brazylii w XX wieku

Brazylia była jednym z pierwszych krajów, które uznały niepodległość Polski w 1918 r.[16] Brazylijski minister spraw zagranicznych, Nilo Peçanha, w nocie dyplomatycznej z 17 sierpnia 1918 r. skierowanej do Paula Claudela, posła francuskiego  w Rio de Janeiro, napisał: „Wyrażę myśl pana Prezydenta Republiki, gdy stwierdzę, iż Brazylia (…) przyłącza się do oświadczenia mocarstw i uznaje powstanie zjednoczonej i niepodległej Polski za jeden z warunków pokoju”[17].

Pierwszy przedstawiciel dyplomacji brazylijskiej w wolnej Polsce, Rinaldo de Lima e Silva, składając w dniu 3 czerwca 1921 r. listy uwierzytelniające marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu wypowiedział o zaskakującej aktualności: „pomimo dzielącej nas dużej odległości, Brazylia zawsze żywiła do Polski szczerą sympatię i w momencie zmian na mapie politycznej Europy z głęboką radością przyjęła naprawienie jednej z najstraszliwszych niesprawiedliwości w historii. Co do mnie, Panie Naczelniku, jestem dumny, ze zostałem wyznaczony na pierwszego przedstawiciela Brazylii przy narodzie, który wniósł tak wielki wkład w dzieło cywilizacji i który tak bardzo podziwiam za jego bogatą i waleczną historię, za gorącą miłość jego dzieci dla ich wielkiej Ojczyzny i za geniusz jej naukowców, pisarzy i artystów, i żywię silną nadzieję, że Wasza Ekscelencja i jego wybitni współpracownicy będą mi skuteczną pomocą w wypełnianiu moich zadań”[18]. Zaś gdy hrabia Ksawery Orłowski, pierwszy dyplomatyczny przedstawiciel niepodległej Rzeczypospolitej, dnia 27 maja 1920 r. po raz pierwszy złożył listy uwierzytelniające prezydentowi Stanów Zjednoczonych Brazylii, Epitácio da Silva Pessoa w Rio de Janeiro, jego słowa o Polakach, którzy pragnęli w „Brazylii szukać pogodniejszego nieba i losu lepszego od tego, jaki szykowało im jarzmo najeźdźcy” i o Polsce, gdzie „narodziła się sympatia dla wszystkiego, co brazylijskie”[19] nabrały proroczej mocy. Kilkanaście lat później (1937 r.) prezydent Ignacy Mościcki zaznaczy istnienie ponad dwustu pięćdziesięciotysięcznej rzeszy polskich wychodźców w Brazylii, którzy „przez swoją wytężoną pracę pionierską przyczyniają się do rozkwitu bogactw przybranej Ojczyzny, przez swoje przywiązanie do ziemi stają się elementem stałości w tym kraju, a z drugiej strony, nie tracąc łączności z Ojczyzną, z której pochodzą, wytworzyć mogą najbardziej naturalne warunki dla wymiany handlowej i intelektualnej między obydwoma krajami”[20]. Ethos życia na emigracji i utrzymania więzi z krajem ojczystym w XX w. pojawi się w Brazylii i utrwali dla potomności w twórczości poetów polskiego pochodzenia. 

  W czasie drugiej wojny światowej zarówno społeczeństwo brazylijskie, jak i polskie organizacje emigracyjne działające w Brazylii organizowały pomoc dla Kraju. W Rio de Janeiro powstał Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, posiadający filie w innych miastach, na którego czele stanął vice-prezydent Republiki, Fernando Mello Vianna. Brazylijska pomoc humanitarna docierała tak do okupowanej Polski, jak i do więźniów polskich deportowanych do obozów koncentracyjnych w Niemczech i do łagrów w sowieckiej Rosji. Do 1942 r. Brazylia przyjęła około dwóch tysięcy uchodźców wojennych z Polski; wielu z nim Komitet udzielił pomocy. Pięciuset osiemdziesięciu Polaków z Brazylii zasiliło Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie; również w Brazylijskim Korpusie Ekspedycyjnym, który walczył we Włoszech nie zabrakło Brazylijczyków polskiego pochodzenia[21].   

              Warto przypomnieć, że Julian Tuwim przebywał z żoną w Rio de Janeiro          w okresie od 5 sierpnia 1940 r. do 7 maja 1941 r. Podczas pobytu w Portugalii w     1940 r, dzięki pomocy poety brazylijskiego Mariano Olegário (ambasadora brazylijskiego w Portugalii) Tuwim uzyskał wizę do Brazylii. Po przybyciu do Rio de         Janeiro został przyjęty przez posła RP Tadeusza Skowrońskiego i miejscową           Polonię. Był podejmowany przez Brazylijską Akademię Literatury; wystąpił na      wieczorze autorskim. Polski poeta spotykał się w Brazylii z przebywającymi tam wówczas polskimi pisarzami i artystami, między innymi z Janem Kiepurą i jego żoną Martą Eggerth, poetami Janem Lechoniem i Kazimierzem Wierzyńskim oraz      rzeźbiarzem Augustem Zamoyskim. Poeta uznał później swój pobyt w Rio de Janeiro za najcudowniejszą przygodą uchodźczą i – w Epilogu Kwiatów polskich – „błogosławioną eskapadę”.

 

              To właśnie w Brazylii, w listopadzie 1940 r.,  Tuwim rozpoczął pracę nad Kwiatami polskimi, napisanymi w okresie wojny w Ameryce i ukończony w Nowym Jorku w 1944 r. (wydany w Czytelniku w Warszawie w 1949 r.).  Słynny poemat       zawiera liczne nawiązania do realiów brazylijskich, najczęściej kojarzonych z       nostalgicznymi wspomnieniami  kraju i miasta rodzinnego, jak np. w rozdziale drugim, gdy zasmucony poeta mówi:

 

              Dziś w Rio dżdżysty polski dzień

              I polskie chmury niebo kryją.

              Jak okręt-widmo, okręt-cień,

              Dziś Łódź wylądowała w Rio.

              Jak zawsze, deszcz wyciąga mnie

              Na spacer … Avenidą? Nie.

              Od Krótkiej do Nawrotu. Potem

              Sto razy tam i sto z powrotem[22].

 

              Nawiązania do realiów brazylijskich pojawiają się w optyce doświadczeń wyniesionych z Polski i spełniają funkcję konsolacyjną; dzięki nim „tęsknocie lżej, wspomnieniom jaśniej” i podmiot liryczny wiersza Tuwima doznaje pocieszenia. W        innych fragmentach, poeta – „uginający się pod kamieniami/ przerażonego serca swego”, „zziajany, w strugach potu” pisze liryczny pamiętnik „Dnia 10 grudnia rano,/ W Brazylii, w dusznym piekle roku,/ Tysiąc dziewięćset czterdziestego”[23]. „O, jaki żar            od rana w Rio!/ I jaki zaduch w czarnym tłoku”[24] – krzyknie nasz poeta, niezupełnie    wszak nieczuły na piękno brazylijskiej przyrody, skoro w żartobliwych poleceniach dla posiadacza „szklanego słoja pamięci” radzi swojemu czytelnikowi:

 

              Ściągnij oczyma blask z motyli

              I z „beija-florów” tej Brazylii

              (Tak zwą kolibry: „całuj-kwiatki”,

              Bo dziobkiem włażą między płatki).[25]

 

              Ba, Tuwim musiał być wrażliwy na kulturę afro-brazylijską i eufonię języka portugalskiego, skoro opisowi podróży trzecia klasą na statku „Angola” towarzyszy wspomnienie „innej wyspy – czarnoluda”, gdzie

 

              … się dziewczyny biją w uda,

              śpiewając: Wamba negro mbamba

              Somba ubumba ay aé!

              A potem woda – nuda – woda -

              Nudą i wodą płyną dnie …

              Ay, whisky whisky-soda,

              Yamba, „Angola”, yambambé[26].

 

              Autor Kwiatów polskich wielokrotnie dawał wyraz swemu zachwytowi dla języka portugalskiego używanego w Brazylii, jego melodyjności, niezwykłości nazw i     nazwisk. Tuwim -  poeta i erudyta, nazywający siebie „lingwistą – nie poliglotą”[27]     zdawał sobie sprawę, że „tłumacz, specjalnie zaś tłumaczka, to zjawisko, z nielicznymi wyjątkami, socjalne, klasowe, nie literackie” i dlatego – aby uniknąć rażących błędów, gdy osoba ta zacznie zarobkować za pomocą tłumaczeń           niedokładnych i chybionych, należy rzucić projekt „stworzenia kursów dla        tłumaczy – szkoły    prowadzonej przez doświadczonych znawców tej arcytrudnej sztuki. Tylko absolwenci takiej uczelni otrzymywaliby prawo publikowania   przekładów, każdy musiałby najpierw zdać egzamin z gruntownej znajomości języka, z którego tłumaczy, i. oczywiście, z polskiego; dalej, z opanowania     stylów literackich, z jakiej   takiej ‘wiedzy ogólnej’, a przede wszystkim z    elementarnych zasad umiejętności pisania”[28]. Zadania postulowane ongiś przez            Tuwima realizują dziś znakomicie rozmaite wydziały neofilologiczne na terenie całej    Polski.           

             

              W latach młodzieńczych spędzonych w Łodzi Tuwim pragnął wyruszyć w fantastyczną podróż naokoło ziemi w celu zebrania próbek wszystkich języków świata. „Środkami lokomocji” przyszłego poety były wówczas książki podróżnicze, a         następnie wielojęzyczne słowniki porównawcze Pallasa, Hervasa i Adelunga,           wreszcie lektura dzieł lingwistycznych, antropologicznych i etnograficzno-historycznych. Nie dziwi zatem fakt, że opis „odkrycia” Brazylii przez poetę zdradza posiadanie dość dokładnych wiadomości o podróży Cabrala do Indii i „przypadkowym” zawinięciu do brzegów kontynentu południowoamerykańskiego, planach króla Manuela i szczepach indiańskich w Brazylii, widzianych z perspektywy   wesołego wagabundy (utożsamiającego się z odkrywcą Brazylii!) i pokładu „statku pijanego” zwanego „Angolą”:   

                         

              - Krzyż Południowy pięciobłyskiem

              Na obalonym niebie stał,

              Viva Cruzeiro! Viva Whisky!

              Viva Bandeira Nacional!

              A jeszcze przedtem (na wyjezdnym

              Z północnych niebios, mórz i ziem)

              Klepsydrę czasu z piaskiem gwiezdnym

              Przekręcił sen do góry dnem.

              Krążyła statkiem zamieć złota,

              Odwrotne wiry morskich trąb,

              I wicher lat jak liśćmi miotał

              Drzeworytami starych ksiąg.

              I oto płynie w ślad „Angoli”

              Armady mojej tren korsarski,

              A ja na dziobie przy busoli –

              Ja, ów admirał portugalski,

              Pedro Alvarez Cabral, z woli

              Monarchy mego, Manuela

              Ku Indiom sterujący sławnym,

              Niczym ów Jazon starodawny,

              Gdy się po złote wybrał runo…

              Ale za aury niefortunną

              Poniósł nas srogi wiatr przeciwny

              Na ląd Brazylii wielodziwny,

              Co w słońcu mienił się i uświetniał

              Jak blask korony luzytańskiej.

              Dzień był dwudziesty drugi kwietnia

              W tysiąc pięćsetnym roku Pańskim.

              Miedzianoskóry, długowłosy,

              W pstrych piórach powplatanych w kosy,

              Z zębami w pręgach barwnych szczeżuj,

              Dziwolud nagi na wybrzeżu

              Papuzio skrzeczy wniebogłosy.

              W podrygach, trzęsąc oszczepami

              Z nasadzonymi czerepami,

              Wojennym następuje pląsem,

              A łuków brzęk i chrzęst bransolet,

              I naszyjników kły bawole

              Grzechocą śmiercią z każdym wstrząsem.

              To się ku ziemi w pałąk zegną,

              Czają się, pełzną na czworakach,

              To trysną z trawy i pobiegną,

              Za rzutem dzidy migną w krzakach,

              Z wrzaskiem wyskoczą i znów legną

              Węsząc zwierzęcych skoków ślady…

              Zwabiony wrzawą niepowszednią,

              Wyszedł z kryjówek swych na zwiady

              Zastęp stworzenia wieloraki:

              Na dziwoskały – dziwogady,

              Na dziwodrzewa - dziwoptaki.

              I wtem okropna rzecz się stała …

              Niech mnie monarcha mój rozstrzela!

              Manuel stracił admirała,

              Bo nie przystoi w takiej chwili

              Groźnemu konkwistadorowi,

              żeby rozrzewnił się, rozmilił

              I zachwyconym wzrokiem krowim

              W żywe wpatrywał się ryciny

              Cudnej powieści z lat dziecinnych:

              Młody wygnaniec (…do Brazylii)[29].

             

              Tuwim-odkrywca Brazylii to zarazem wygnaniec (aluzja do popularnej na początku XX w.  powieści dla młodzieży Richarda Rotha: Młody wygnaniec. Przygody wśród puszcz i stepów amerykańskich, ulubionej lektury młodego poety w    czasach szkolnych), oryginalna, ekspansywnie odczuwająca osobowość twórcza, skłonna dopuścić kontrast, ujęcie groteskowe, słownictwo codzienne i obce, portugalskie, aby najwierniej i najbardziej bezpośrednio przekazać brazylijskie        doświadczenia. Cytowany rozdział pierwszy z  drugiej części Kwiatów polskich rozwinie się w całą historię, małą opowieść fabularną, poetycki dziennik podróży i             pobytu w Brazylii. Barwny język i zjawiska potoczne, codzienne przenikną do      poematu  jako dynamiczny środek przekazu i sposób obrazowania właściwy dla ekspresjonizmu - żywiołowego      świadectwa egzystencji silnie przezywającej świat jednostki, ironicznej, autokrytycznej i poetycko przyganiającej Cabralowi:

 

              Hańba takiemu almirante

              Niezwyciężonej Luzytanii,

              Gdy woła: „Serwus, ukochani!

              Bracia tubylcy, dzikie ludy,

              Piękni Tamoje i Guarani,

              Tupi, Tapuje, Botokudy!

              Witaj, szlachetny Moxicambu

              Znad rzeki Urucuricara,

              Zwany Wątrobą Jaguara!

              W hołdzie do twoich stóp się ścielę

              I Portugalię składam w darze

              Razem z monarchą Manuelem.

              Hej, na kolana, Blade Twarze!

              A ty, potęgo ludożercza,

              Spełń najtajniejsze z moich marzeń:

              Niech nad ogniskiem raz usmażę…”[30].

 

              Wiersz o podróży do Brazylii można nazwać liryką rozmowy, bowiem obecny jest adresat, a choć nie zabiera on głosu - jest to więc rozmowa jednostronna – sama           jego obecność silnie oddziaływa na podmiot mówiący, który w trakcie wypowiedzi       uwzględnia jego reakcje i repliki, z reguły przemilczane i tylko pośrednio sygnalizowane czytelnikowi w zwrotach metanarracyjnych. Rzecz ciekawa, że w        cytowanym fragmencie Kwiatów polskich pojawia się również mieszkaniec Rio de         Janeiro, człowiek wielkomiejskiej ulicy, w postaci okazałego Murzyna:

 

              „Po chwili w ogniu skwierczał

              Udziec tapira smakowity,

              I zapach smażonego tłuszczu

              Podniecał wilcze apetyty

              Naszych znużonych podróżników…”

              … Dym nad ogniskiem … dym nad puszczą …

              I w dymie zgiełk wojennych krzyków

              Przechodzi w gwar wielojęzyczny:

              To port w zatoce Guanabara,

              Przede mną Murzyn atletyczny,

              Koloru kawy i cygara,

              Białkami błyska i zębami:

              „Taxi? Hotel?” i do hotelu

              Wzdłuż oceanu, pod palmami …[31]

 

              Kwiaty polskie – oparte na doświadczeniu romantycznego poematu dygresyjnego i uznane niesłusznie może za wyraz kryzysu poetyckiego Tuwima po          1939 r. – tylko fragmentarycznie budowały wątki fabularne, w tym opowieść o        Brazylii; zasadniczym zamiarem liryczno-epickiego poematu jest rekonstrukcja przeszłości, tak jak się ona przedstawiała wygnanemu na obczyznę poecie. Wspomnienie lądowania w Rio de Janeiro ustępuje zatem miejsca minionej wizji      jasełek bożonarodzeniowych i szopki, w której Murzyn jest jedną z postaci wyciętych      z papieru, skazanych na prędką zagładę:

 

              … A mój rym o czym? O Otellu.

              Dziewierski tylko oczy mrużył

              Od łez. Z popiołów teatrzyku

              Sterczała główka tekturowa:

              Murzyn.

              Tknął palcem. Tak się nieboszczyka,

              Czując i lęk, i wstręt, dotyka,

              Wziął w garść popiołu i pochował[32].

 

              Pożegnanie Tuwima z Brazylią i podróż statkiem do Nowego Jorku uświetni posąg Chrystusa na Corcovado i wizja „czarnej mszy” odprawianej przez   czarnoskórego kapłana na statku wiozącym poetę do Stanów Zjednoczonych,      gdzie przebywać będzie w latach 1941-1946:   

             

              W Rio, na szczycie Corocovado,

              Stoisz kamiennym wielkoludem

              Z ramiony rozkrzyżowanemi;

              W dzień jesteś krzyżem, w nocy – cudem:

              Bóg, Krzyżo-Człowiek świeci ziemi

              Jasnością fosforycznie blada.

 

              Z Brazylii płynąc na Manhattan,

              Byłem na groźnym widowisku:

              Na statku mszę odprawiał szatan

              (W dzieciństwie bies o takim pysku

              wyłaniał się z sennego czadu…).

              A to był czarny arcybiskup

              Z conradycznego Trynidadu.

              Wołał: ‘’O, Lamb of God! Redeemer!

              O, Lord!” A potem – Twoje imię,

               co wymówi je – przyklęknie[33].        

             

              Wspomnienie niezwykłości tropikalnych kwiatów brazylijskich („… orchideje/,    Flor de Ipé, Jaśmin de Cabo,/ Marcujá i Flamboyanty,/ Sześciopiętrowe drzew       giganty,/Kwiatami osypane krwawo”)  pojawi się w Epilogu Kwiatów polskich wraz z    nawiązaniami do słynnych plaż i dzielnic Rio de Janeiro, których indiańskie nazwy         poeta wymienia (Copacabana, Ipanema, Tijuca, Botafogo, Leme), podziwem dla niezwykłej urodzajności brazylijskiej ziemi, karnawału cariocańskiego, słynnych       mozaikowych wzorów na Avenida Atlântica i miasta Rio de Janeiro – „cudu        bezmiernego”, miasta jak gdyby   przez „Stworzyciela na spacerze/ pijanym            krokiem”[34] wytańczonego, któremu polski poeta mówi  w końcu ważne słowo   „Dziękuję. Muito obrigado/ Za Rio i za wiersz wygnańczy”[35].          

 

              Jan Lechoń  (wł. Leszek Serafinowicz), podobnie jak Julian Tuwim, 21 lipca     1940 r. na statku Angola wypłynął z Lizbony, aby po szesnastu dniach podróży dotrzeć do Rio de Janeiro. Czuł się tu jednak w Brazylii obco, a gdy Tuwim oraz           przybyli później do Rio Kazimierz Wierzyński i Józef Wittlin przenieśli się do Nowego          Jorku – również źle i samotnie. Poeta przebywał w Rio de Janeiro i Săo Paulo i pobyt ten trwał ponad rok. Dopiero późnym latem 1941 r.           uzyskał – po długich staraniach – wizę do Stanów Zjednoczonych i od końca września tego roku osiadł na stałe w Nowym Jorku, gdzie intensywnie uczestniczył w życiu literackim i kulturalnym     amerykańskiej polonii. W przeciwieństwie do Tuwima, Lechoń nie wrócił do Polski;           zakończył życie samobójstwem popełnionym 8 czerwca1956 r. (skok z dziesiątego           piętra nowojorskiego Hotelu Hudson). 

 

              Lechoń  poświęcił podejmującemu mu gościnnie miastu nostalgiczno-egzotyczny wiersz pt. Rio de Janeiro:

 

Natura jako słońce stanęła w zenicie,

Ziemia, niebo i morze razem wznoszą pean.

Jak dywan srebrnej piany, błyszczący w błękicie,

Rozwija się i zwija przepyszny ocean.

Pośród kwiatów jak drzewa i ptaków jak kwiaty

Zapachów tajemniczych tren płynie bogaty.

W powietrzu różnobarwnych rój zawisł motyli.

Więc wzrok swój utęskniony podnosisz do góry

I wtedy widzisz niebo, prawdziwe, bez chmury,

I wszystko coś przecierpiał, zapomnisz w tej chwili.

 Wieczór, kiedy zmroku zapada zasłona,

Otwarte widzisz nagle ogromne ramiona,

Co z nieba błogosławią smugami srebrnemi

Tę ziemię czarodziejską, jak ogród zaklęty,

To miasto fantastyczne i błędne okręty,

Co wiozą smutnych ludzi, wygnanych z swej ziemi[36].  

 

Wiersz Lechonia  Rio de Janeiro powstał, jak się zdaje, już w Stanach Zjednoczonych.

  Wybitnych poetów polskich przebywających w czasie drugiej wojny światowej w Rio de Janeiro uwieczniły fotografie zawarte dziś w zbiorach Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie i reprodukowane z okazji osiemdziesiątej rocznicy nawiązania polsko-brazylijskich stosunków dyplomatycznych[37].

 

 

4. Brazylijscy poeci „z Wisłą w żyłach”

  Głos poetów polskiego pochodzenia w Brazylii pojawi się dopiero w połowie wieku XX. Nie powstanie on jednak bez przyczyny, wyrośnie niejako z marzeń poprzednich pokoleń o świecie wolnym od tyranii, wojen, zinstytucjonalizowanej władzy i bezdusznego bogactwa. Poezja poetów polskiego pochodzenia rozbłyśnie w momencie, gdy przybysze z Europy zdołają asymilować brazylijską kulturę i przełożyć ją na swój język – gdy poznanie i komunikacja ustąpią wobec potrzeby samopotwierdzenia się w nowej kulturze, niekoniecznie odbieranej już jako obca. Rzecz jasna, towarzyszyć jej będzie przyjazne spojrzenie Brazylijczyków, wyczuwalne w wypowiedziach wybitnych mężów stanu i przychylnym dla Polaków klimacie politycznym.

 

Paulo Lemiński (1944-1989), nazwany został przez Haroldo de Campos ´´Rimbaudem z Kurytyby´´, a przez Augusto de Campos największym poetą brazylijskim swojego pokolenia. Dodajmy, że Paulo Leminski,  miał dziadków Polaków i matkę Brazylijkę, o mieszanej, czarno-czerwonej karnacji, i jako pierwszy pisarz brazylijski nie zawahał się przed wprowadzeniem do poezji latynoamerykańskiej elementów kultury i języka polskiego, nie unikał również wielojęzykowego eksperymentu słowno-syntaktycznego i imaginatywnego. Opublikował kilka tomów poezji i prozy, w tym najbardziej znaną powieść pt. Catatau (1975) oraz liczne przekłady z języków martwych i nowożytnych. Catatau było ulubionym dziełem pisarza, które – jak wspomina Tomasz Łychowski, znawca jego twórczości i w pewien sposób naśladowca – miało nosić polski tytuł Zagadka i opowiadać o Krzysztofie Arciszewskim, który jest jedną z postaci tej książki[38]. Leminski był nie tylko pisarzem, ale również dziennikarzem, tłumaczem, nauczycielem, kompozytorem, artystą grafikiem. Kontynuował awangardę poetycką początków XX w., kultywował „estetykę dreszczy” (a estética de arrepios)[39] i estetyczną koncepcję pororoca (spotkanie poezji konkretnej z Săo Paulo z poezja tropikalizmu z Bahía),  stworzył też nośny termintranskreacja” (transcriaçăo) w odniesieniu do twórczych, ale zarazem wiernych tłumaczeń, jakie dokonywał z różnych języków – tłumaczył m. in. takich autorów, jak Petroniusz, Whitman, Jarry, Beckett, Yoyce i inni. Leminski miał projekt wspólnych przekładów z polskiego we współpracy z Profesorem Henrykiem Siewierskim, udaremnionych wszak przez przedwczesną śmierć pisarza. Jedna z książek Leminskiego nosi tytuł Polonaises i rozpoczyna się przekładem słynnego liryku Mickiewicza Polały się łzy me czyste, rzęsiste na me dzieciństwo sielskie, anielskie…. . Widoczny jest zatem mechanizm fascynacji polską poezją romantyczną wspólny dla Machado de Assis, Castro Alvesa i Paula Leminskiego.  

Poeta o „polskim sercu, które dziadek przywiózł (…) z daleka” zaliczony został do stu najlepszych poetów brazylijskich XX w. (antologia w wyborze J. Nęuman Pinto, 2001). Wiersz pt. Narajow zdradza żywą pamięć o miejscu w dalekiej Polsce, gdzie urodził się dziadek poety, który przybył do Nowego Świata, aby „zrobić Amerykę”  («a aldeia donde veio/ o pai do meu pai,/  o que veio fazer a América»)[40], zaś o  popularności tomiku poetyckiego Distradídos venceremos świadczy opublikowane  w 1999 r. dziesiąte wydanie.  Ten właśnie wiersz kanonizuje ideę poety polskiego pochodzenia piszącego w Brazylii już po portugalsku, ale nadal czującego żywe związki z krajem przodków – poety, któremu Polska pozostała w pamięci, Atlantyk na wyciągnięcie ręki a „Wisła w żyłach” (a Polônia na memória,/ o Atlântico na frente,/ o Vístula na veia»)[41]. Emblematyczny staje się tytuł Eks-obcy (Ex-estranho) tomiku poetyckiego Leminskiego opublikowanego w 2001 r. jako wybór niewydanych za życia wierszy poety. Tytuł ten oddaje kondycję egzystencjalną Leminskiego, który używa portugalskiego jako języka „nieswojego” („ten język nie jest mój” - «esta língua năo é minha» mówi poeta w wierszu otwierającym tomik  pt. Invernáculo), ale  nie czuje się jednak źle ani nieswojo  w Brazylii.  Uznaje się za „Metysa z Kurytyby” («mestiço curitibano») i oryginalną kompozycję rasową europejsko-amerykańską, a jakiej pisał słynny antropolog brazylijski Gilberto Freyre[42], słowem – za Brazylijczyka. W pewnym sensie Leminski realizuje zatem prototyp Brazylijczyka jako człowieka pokartezjańskiego, Metysa, człowieka skolonizowanego, ale na przekór wszystkim wolnego, konstytuującego swoje „ja” na podstawie sprzeczności, które go na początku jego istnienia określiły, zmarginalizowały, a potem wyniosły na piedestał typowego reprezentanta rasy brazylijskiej.

 

 

Tomasz Łychowski (urodzony w Angoli w 1934 r.) – wybitny działacz polonijny z Brazylii (przewodniczący Braspol-u Sekcja Rio de Janeiro), z zawodu nauczyciel angielskiego, poeta, malarz, autor licznych artykułów w czasopismach polonijnych i brazylijskich, recenzji z filmów Wajdy, Kieślowskiego, Polańskiego i innych reżyserów, a także esejów o książkach (głównie przekładach literatury polskiej na portugalski lub utworów o tematyce polskiej), odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP w 1998 r. to sercem Polak, którego życiorys i twórczość poetycka wskazują na związek z wielkimi pisarzami XX w. (zwłaszcza z Josephem Conradem), jak również z losami polskiego wychodźstwa po drugiej wojnie światowej. Tomasz Łychowski jest autorem czterech zbiorków poetyckich:

1.    Glimpses/Vislumbres w 1996 r. W Rio de Janeiro (wiersze napisane po angielsku i przetłumaczone na portugalski przez córkę poety, Isabellę),

2.    Voices/Vozes, również w wersji dwujęzycznej, z 1998 r., i jak wcześniejszy tomik przetłumaczone z talentem na portugalski przez Isabellę Łychowski.

3.    Brisas/Powiewy, tomik dwujęzyczny portugalsko-polski, którego wersję polską przejrzeli Ewa Kluza i Henryk Siewierski, opublikowany  w Kurytybie w 2000 r. przez Gráfica Vicentina Editora Ltda., z pomocą m. in. Uniwersytetu Warszawskiego,

4.    Graniczne progi/Limiares de fronteira/Thresholds, tł. na port. I. Łychowska, tł. na ang. G. Connell, wstęp i konsultacja naukowa A. Kalewska, CESLA, Warszawa 2004.

 

Poezja Łychowskiego ukazuje proces zakorzeniania się w Brazylii ’’eks-obcego’’ i  ‘’poety wieży Babel’’  oraz jego bycie i trwanie z jej mieszkańcami i przyrodą jako ‘’emigranta-współbrata’’. Pierwszy tomik, Glimpses/Vislumbres opowiada o  życiu spędzonym w Brazylii, nauce w Colégio Pedro II – Marechal Floriano Peixoto, gdzie młody przybysz z Europy napotkał  ”espíritos afáveis”, czyli „łaskawe duchy”, wydarzeniach rodzinnych, osobistych, medytacjach filozoficznych filozoficznych egzystencjalnych, zaś kończy się stwierdzeniem ‘’sou brasileiro’’ – jestem Brazylijczykiem (oczywiście, dodaje poeta, naturalizowanym, czyli ‘’naturalizado), a zarazem wspomnieniem dzieciństwa spędzonego w okupowanej Warszawie. W wierszu Obrigado (Dziękuję) poeta kreśli swą poetycką biografię, porównując się do urodzonego na Wschodzie Josepha Conrada (jest to zarazem czytelna aluzja do pisania równolegle po angielsku), dziękuje ojcu-emigrantowi, którego prochy spoczęły w Brazylii za przywiezienie go po drugiej wojnie światowej do nowego kraju, gdzie spełniły się wszystkie marzenia młodości i poeta odnalazł zapomniany język kraju urodzenia. Voices/Vozes do poetyckiej biografii Łychowskiego dorzucają więcej brazylijskich szczegółów: Zatokę Guanabara, pomnik Chrystusa-Odkupiciela (o Cristo Redentor) w Rio de Janeiro, skały wokół Głowy Cukru (Păo de Açúcar), noc na promie z Rio do Niterói, piknik w Jurujuba – „bez grosza” (peniless/sem um tostăo). Z kolei Brisas/Powiewy krytyka brazylijska nazwała poezją codzienności[43]. Istotnie, opisy codziennych, pozornie niepoetyckich wydarzeń odnajdujemy w wielu wierszach nie tylko tego tomiku, charakteryzujących się oszczędnością słowa poetyckiego, skrótem myślowym, kondensacją metafor, znaczeń i symboli. Życie w Brazylii i wspomnienia z lat młodości stają się znakiem doświadczenia wewnętrznego i symbolem objawienia sensu rzeczy. A wszystko to dzieje się w kolorze tropikalnych zarośli, smaku ananasów, śpiewie ptaków (kolibrów), szumie ogromnych fal Atlantyku. Raj czyha na bohatera lirycznego Brisas, jak tropikalny owoc czy migotliwy owad  pragnie pochwycić go i rozpuścić w niebycie...

Dodajmy, że wiersze zawarte w Brisas, jak i cała poezja Łychowskiego mierzona jest «ruchem podwójnej tęsknoty», oddalania się i przybywania w czasoprzestrzeni, w wymiarze duchowym i egzystencjalnym ludzkiego bytu rozpiętego pomiędzy Polską a Brazylią.

Kolejny, czwarty tomik Tomasza Łychowskiego, dojrzałe dzieło, ba! – dzieło życia poety,  które odważnie połączyło polski, portugalski i angielski jako języki przekroczonych granic, budowania mostów, scalania rozdartego „ja” autora (tożsamego z podmiotem lirycznym – nowy tomik Łychowskiego to również poetycka biografia!). Graniczne progi/Limiares de fronteira/Thresholds  w większości powrotem poety do Polski, poetycką podróżą do starego kraju zapisaną po krótkim pobycie w Warszawie, Krakowie, Częstochowie i Zakopanem w maju 2002 r. Ale w tym opublikowanym niedawno tomiku, dedykowanym „Polsce i Brazylii – z wdzięcznością” są i wiersze „zagraniczne”, o podróżach w czasie i przestrzeni, do Berlina i  Londynu, a przede wszystkim o ostatecznym osiedleniu się i solidnym zakorzenieniu w Brazylii i miłości do tego kraju.

              Jaki wiersz najpełniej charakteryzuje przekaz  myślowy i estetyczny najnowszego tomiku Tomasza Łychowskiego? Poeta opiewa wszak  dwie rzeczywistości – polską i    europejską,  brazylijską i  latynoamerykańską. Polska i Brazylia zakorzenione są bardzo głęboko w doświadczeniu egzystencjalnym podmiotu mówiącego Granicznych progów. Dwa kraje uzupełniają się nawzajem i stają się sobie nawzajem    konieczne. Sens tej podwójnej niejako             rzeczywistości oddaje wiersz pt. Im bardziej, dedykowany Państwu Ewie i Waldemarowi Kluzom. W wierszu tym mówi Poeta, że „im bardziej szuka Brazylii, tym bardziej odkrywa Polskę i odwrotnie”. Serce brazylijskiego poety bije zatem w podwójnym rytmie, a jego czas wyznaczają uderzenia wahadła, kierującego się na przemian ku doświadczeniom wyniesionym z Polski i nabytym w  Brazylii. „Duch ziemi” mieszka nad Wisłą i     przemawia   głosem poety, ale zaraz potem ulatuje do Brazylii, gdzie został „wnuk curumim” (curumim – słowo to znaczy chłopiec w języku Indian amazońskich). Podmiot liryczny Granicznych progów … przekroczył samego siebie, czas, przestrzeń, rozmaite uwarunkowania historyczne, kulturowe, językowe, aby móc w końcu powiedzieć o sobie:

 

Im bardziej szukam Brazylii

Tym bardziej odkrywam Polskę

I odwrotnie

 

Przemawia ziemia i duch,

Który w niej mieszka

 

Wiśnie i mango

brzoza i guatambu

dziecko jasnowłose i wnuk

curumim

 

Tak naprawdę

Czuję się Polakiem

Brazylijczykiem

 

Gdy człowiek

Pokazuje swe ludzkie oblicze

Gdy przekracza próg

Siebie samego

Gdy do mnie wyciąga swą rękę.[44]

 

 

Co definiuje, co charakteryzuje przekaz  myślowy i estetyczny najnowszego tomiku Tomasza Łychowskiego? Czas teraźniejszy (czas narracji) łączy się z czasem przeszłym, zawieruchą dziejową drugiej wojny światowej, czasem więzienia, wygnania, pobytu w obozie dla uchodźców w Niemczech i Belgii, które były udziałem autora i jego rodziców. Zarazem czas narracji (czas teraźniejszy i przeszły, sięgający do roku 1949, gdy Tomasz Łychowski osiedlił się w Brazylii) zdradza żywą fascynację nowym krajem, jego urokliwym, urzekającym krajobrazem, szerokimi plażami i alejami Rio de Janeiro: pojawiają się zatem  Copacabana, Avenida Atlântica, Arpoador, poeta Carlos Drummond de Andrade («poeta Drummond» z wiersza W drodze…), a więc niewątpliwa inspiracja współczesną poezją brazylijską, kolorowe papugi i kolibry, konotujące bliskość „rajskiego miejsca”, jakże wszak odległego od pokrytej śniegiem Polski!

A jednak, opiewając dwie rzeczywistości – polską, europejską i brazylijską, latynoamerykańską  -   Łychowski (w swoim czasie również «wygnany z swej ziemi») uznaje swój los i godzi się z istnieniem i trwaniem „pomiędzy” dwoma krajami, ale zarazem właśnie w dwu krajach, Polsce i Brazylii, dzięki  swoistemu mostowi, nie dzielącemu, ale łączącemu na mocy podwójnego znaku językowego, może raczej – tego samego znaku językowego wypowiedzianego w dwu naturalnych językach. Polska i Brazylia zakorzenione są bardzo głęboko w doświadczeniu egzystencjalnym podmiotu mówiącego Granicznych progów. Uzupełniają się nawzajem i stają się sobie nawzajem konieczne.

Być może  wiersz – inaczej niż człowiek – rodzi się naraz w więcej niż jednym języku, a więc Graniczne progi/Limiares de fronteira/Thresholds to z pewnością nie tylko wspaniała transtwórczość czy transkreacja, ale uzupełniająca się,  spójna całość, pozwalająca na poszerzenie wiedzy o Polsce w Brazylii oraz w świecie anglojęzycznym (i vice-versa: o Brazylii w Polsce). Poetycka triada Łychowskiego to odważna myślowo i udana estetycznie synteza pozornych przeciwieństw kulturowych i językowych. Łychowski – jak powiedzieliśmy we Wstępie do najnowszego tomiku -  może być czytany w Polsce, ośmiu krajach języka portugalskiego, rozlicznych miejscach na świecie, gdzie rozumiany jest angielski. Poeta pokonał zatem wieżę Babel i osiągnął zadziwiającą wielość bytu, zachowując przy tym jego swoisty ciężar gatunkowy – tę mnogość obrazu i słowa, jaką osiągnęli polscy artyści działający w Brazylii: Paulo Leminski, Zbigniew Ziembiński[45], Bruno Lechowski[46] i wielu innych twórców „z Wisłą w żyłach”, wśród których poezja Jacoba Pinheiro Goldberga (ur. w Juiz de Fora, Minas Gerais, 1933) wymaga osobnego omówienia, zwłaszcza, że ukazał się ostatnio dwujęzyczny, portugalsko-polski tomik wierszy poety w wyborze i przekładzie Henryka Siewierskiego pt. A Mágica do Exílio/Magia Wygnania[47]. Nie będą zatem dziwić dwujęzyczne publikacje w Brazylii, bowiem, jak zauważył Siewierski w Słowie wstępnym do poezji Goldberga, polski jako język ojczysty wielu Brazylijczyków nie jest już  językiem do końca obcym w tym wielokulturowym i wielojęzycznym kraju. Zaś poeci polskiego pochodzenia znajdują od dawna stałe i godne miejsce na nowej ziemi, swój „bezpieczny port”, utwierdzając tę „szczodrą gościnność”, ba, przyjaźń z jaką Brazylia przywitała i przyjęła wielu Polaków i która stała się przedmiotem szczególnego podziękowania Józefa Piłsudskiego dla postawy wyrażonej w słowach prezydenta Epitácio da Silva Pessoa. Przypomnijmy zatem raz jeszcze i powiedzmy, że także dzięki twórczości polskich poetów „wiązać nas będą stałe stosunki, zapewniające pomimo dzielących nas mórz, nawiązanie stałej współpracy pomiędzy naszymi krajami mającej na celu ogólny dobrobyt gospodarczy, skuteczniejszą stabilizację harmonii społecznej, jak również rozkwit działań na rzecz pokoju”[48]. Słowa Naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego, pozostają aktualne u progu XXI wieku, a szczególnie w 75 rocznicę powstania Towarzystwa Polsko-Brazylijskiego.

 

 

BIBLIOGRAFIA:

 

danilewicz-zielińska, Maria: Fado o moim życiu. Rozmowy z Włodzimierzem Paźniewskim. Biblioteka Uniwersytecka, Toruń 2000.

 

goldberg, Jacob Pinheiro: A Mágica do Exílio/Magia Wygnania. Seleçăo e traduçăo para o polonęs Henryk Siewierski, LANDY Editora, Săo Paulo 2003.

 

Massaud, Moisés (org. e dir.): Pequeno Dicionário de Literatura Brasileira, 5Ş ed., Cultrix, Săo Paulo 1999 (1Ş ed. 1967).     

 

Kieniewicz, Jan: Listy o odkryciu Ameryki (Południowej). Przełożyli Jacek Perlin i Joanna Szymanowska. Wyboru dokonał, wstępem i przypisami opatrzył Jan Kieniewicz, Novus Orbis, Gdańsk 1995.

 

kolankiewicz, Leszek: Samba z bogami. Opowieść antropologiczna. Wydawnictwo KR, Warszawa 1995.

 

kula, Marcin: Historia Brazylii. Ossolineum, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź 1987.

 

Lechoń, Jan: Poezje. Opracował Roman Loth. Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź 1990.

 

Leminski, Paulo:  Distraídos Venceremos, 10 ed.,  Editora Brasiliense S. A., Săo Paulo 1999 (1Ş ed. 1987).

 

Leminski, Paulo: Série paranaenses, no 2, Scientia et Labor, Curitiba 1988.

 

Leminski, Paulo: O ex-estranho, 3Ş ed. (1Ş ed. 1996). Org. e sel. A. Ruiz S. e A. Leminski, Iluminuras, Săo Paulo 2001.

 

Łychowski, Tomasz: Glimpses/Vislumbres. Colégio Pedro II, Rio de Janeiro 1996.

 

Łychowski, Tomasz: Voices/Vozes. Sette Letras - Viveiros de Castro Editora Ltda., Rio de Janeiro 1998.

 

Łychowski,Tomasz: Brisas/Powiewy. Wstęp H. Siewierski, Gráfica Vicentina Editora Ltda, Curitiba 2000.

 

Łychowski, Tomasz: Graniczne progi/Limiares de fronteira/Thresholds. Wstęp Anna Kalewska, CESLA, Warszawa 2004.

 

Łychowski, Tomasz: Rola emigranta (Wstępne refleksje – «Graniczne progi/Limiares de frontiera/Thresholds»), referat wygłoszony w Centrum Studiów Uniwersytetu Warszawskiego 13 maja 2004 (rękopis).

 

mazurek, Jerzy (red.): Brazylia i Polska – daleko lecz blisko /w 80 rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych/. Informator do wystawy pod redakcją J. Mazurka, Muzeum Historii Polskiego ruchu Ludowego, Warszawa 2001.

 

milewska, Elżbieta: Związki kulturalne i literackie polsko-portugalskie w XVI-XIX wieku. CESLA – Centrum Studiów Latynoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1991.

 

orłowski, Bolesław: Osiągnięcia Inżynierskie Wielkiej Emigracji. Instytut Historii Nauki, Oświaty i Techniki PAN, Warszawa 1992.

 

Siewierski, Henryk: ´´Os poloneses nos 500 anos do Brasil´´, in: República das Etnias, Gryphus Editora, Rio de Janeiro 2000, pp. 75-101.

 

Siewierski, Henryk: Adam Mickiewicz: um poeta peregrino. Oficina Editorial – Instituto de Letras UnB, Publicaçăo patrocinada por Associaçăo Cultural da Etnia Polonesa (ACEPOL) de Santo Ângelo – RS, Brasília 1998.

 

simőes, Manuel: A literatura de viagens nos séculos XVI e XVII. Apresentaçăo crítica, seleçăo e fixaçăo do texto, notas e sugestőes para análise literária de M. Simőes, Editorial Comunicaçăo, Lisboa 1985.

 

tuwim, Julian: Pisma prozą. Opracował Janusz Stradecki, Czytelnik, Warszawa 1964, tom V.

 

tuwim, Julian: Kwiaty polskie. Opracował Tadeusz Januszewski, Czytelnik, Warszawa 1993.

 

Zaborski, Stefan: Cukier, złoto i kawa. Dzieje Brazylii, LSW, Warszawa 1965.

 

 

 

 

 

 

 

 

 



* Prof. dr. hab. Wykłada w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego.

[1] „Z Porto Seguro, waszej Wyspy Vera Cruz, dzisiaj, dzisiaj piątek, pierwszego dnia maja 1500 roku”. Pero Vaz de Caminha: „List….”, in: Listy o odkryciu Ameryki Południowej, przeł. J. Perlin i J. Szymanowska, Novus Orbis, Gdańsk 1995.  Porto Seguro oznacza Bezpieczny Port;  położony jest on w połowie drogi między dzisiejszym Salvadorem a Rio de Janeiro. Na najstarszej portugalskiej mapie Brazylii, wykonanej w 1502 r., figuruje już określenie „Brazylia”, równocześnie z określeniem Vera Cruz, czyli Ziemi Prawdziwego Krzyża, nazywanej nieco później Ziemią Świetego Krzyża. Późniejsza i ostateczna nazwa „Brazylia” pojawiła się po raz pierwszy samodzielnie na mapie z 1511 r. i wywodzi się od rosnących na tamtejszym wybrzeżu drzew z rodzaju brezylka, szczególnie gatunków Caesalpinia brasiliensis (drzewo brazylijskie) i Caesalpinia echinata (fernambuk), będących surowcem do wyrobu brazyliny, czerwonego, wiśniowego i fioletowego barwnika cenionego w warsztatach włókienniczych Flandrii.  Pęro Vaz de Caminha: ´´Carta de ...´´, in: M.  Simőes (apresent. crítica): A literatura de viagens nos séculos XVI e XVII, Comunicaçăo, Lisboa 1985, przypis 39 na s. 53; L. Kolankiewicz: Samba z bogami. Opowieść antroplogiczna, Wydawnictwo KR, Warszawa 1995, s. 38.

[2] J.  Kieniewicz: „Wstęp’’ (do:) Listy o odkryciu Ameryki, Novus Orbis, Gdańsk 1995, s. XXVII.

[3] Cf. H. Siewierski: ”Os poloneses nos 500 anos do Brasil”, in: República das Etnias, Gryphus Editora, Rio de Janeiro 2000, s. 75 i nast..

[4] Ap. ibid., s. 76 - 77.

[5] Sprawę opisał dokładnie zakonnik Manuel Teixeira w pracy O Conde Benyowski em Macau, Macao 1966. M. Danilewicz-Zielińska: Fado o moim życiu. Rozmowy z Włodzimierzem Paźniewskim,  Biblioteka Uniwersytecka, Toruń 2000, s. 73.

[6] B. Orłowski: Osiągnięcia Inżynierskie Wielkiej Emigracji. Instytut Historii Nauki, Oświaty i Techniki PAN, Warszawa 1992, s. 31. Orłowski wspomina również innych polskich inżynierów działających w Brazylii: Teodora Ochsza, zatrudnionego przez Ministerstwo Rolnictwa jako budowniczy dróg; Widzewskiego, budowniczego kanału Cananéia-Paranaguá oraz Floriana żurowskiego, który od 1854 r. zajmował się regulacją rzeki Arroio dos Ratos. Ibid., ss. 31-32.

[7] Ibid., s. 32.

[8] H. Siewierski: ´´Os poloneses nos 500 anos do Brasil´´, in: República das Etnias,  op. cit.,  s. 78.

[9] Tłumaczenie filologiczne poematu pt. Polska zostało dokonane przez polską znawczynię i autorkę przekładów prozy  Machado de Assis, Prof.  Janinę Z. Klawe i łaskawie udostępnione na potrzeby bieżącego referatu przez Pana Ambasadora Stanisława Pawliszewskiego, za co składamy Mu serdeczne podziękowanie; podkreśl. moje, A. K.

[10] Ibid., s. 79.

[11] H. Siewierski: ´´Castro Alves e Adam Mickiewicz´´, in: Adam Mickiewicz: um poeta peregrino, Oficina Editorial UnB, Brasília 1998, s.42.

[12] S. Zaborski: Cukier, złoto i kawa. Dzieje Brazylii. LSW, Warszawa 1965, s. 474. Książka S. Zaborskiego pozostaje do dziś ważną lekturą propedeutyczną i wprowadzeniem do historii Brazylii.

[13] M. Kula: Historia Brazylii. Ossolineum, Wrocław 1987, s. 124.

[14] Ibid., s. 139.

[15] Dziękuję serdecznie Prof. Evie-Marii von Kemnitz  z Lizbony, autorce m. in. monografii gen. Józefa Chełmickiego (w przygotowaniu) za przypomnienie tych faktów, nie do końca wszak wyjaśnionych. Cf.: „Polscy ochotnicy rozproszeni byli po różnych oddziałach i to nie oni tworzyli słynny batalion Polacos da Serra, który w 1832 r. odznaczył się szczególną brawurą w obronie twierdzy w Serra do Pilar w pobliżu Porto. Składał się on bowiem z Portugalczyków, mieszkańców Vila Nova de Gaia, a nazwa oddziału była jedynie tytułem honorowym, sugerującym, że jego bohaterstwo w walkach o Porto dorównywało temu, jakie wykazali Polacy w obronie Warszawy w 1831 r.”. E. Milewska: Związki kulturalne i literackie polsko-portugalskie w XVI-XIX wieku. CESLA, Warszawa 1991, s. 46. Nazwę honorową Os polacos da Serra nosi nadal Regimento de Artilharia da Serra do Pilar. Pisał o tym  Carlos Gomes Bessa w ´´A Artilharia da Serra do Pilar, Tradiçőes dos Polacos da serra do Pilar e a Visita de Sua Santidade o Papa´´, in: Revista Militar 1985. W Porto istnieje również ulica Polacos da Serra.

[16] „W październiku 1917 r. Brazylia wypowiedziała wojnę Niemcom i przystąpiła do wojny po stronie państw sprzymierzonych. Z  racji uczestnictwa w wojnie Brazylia była pełnoprawnym uczestnikiem paryskiej konferencji pokojowej i sygnatariuszem wersalskiego Traktatu Pokojowego z 1919 r.” J. Mazurek (red): Brazylia i Polska – daleko lecz blisko, Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Warszawa 2001, s. 59 (Aneks nr 1).

[17]N. Peçanha: ”Nilo Peçanha, Minister Spraw Zagranicznych Brazylii do Paula Claudela Posła Francuskiego w Rio de Janeiro, 17 sierpnia 1918 r.”, tłum. M. Kula, in: J. Mazurek (red.): Brazylia i Polska – daleko lecz blisko, ibid., s. 60-61 (Aneks nr 1); cf. H. Siewierski: ´´Os poloneses nos 500 anos do Brasil´´, in: República das Etnias, op. cit., s. 79.

[18]“Przemówienie pierwszego posła nadzwyczajnego, Rinaldo de Lima e Silva, w dniu 3 czerwca 1921 r. w Warszawie podczas ceremonii składania listów uwierzytelniających Naczelnikowi Państwa, Józefowi Piłsudskiemu’’, ibid., s. 65 (Aneks nr 3), podkreśl. moje, A.K.; cf.  H. Siewierski: ´´Os poloneses nos 500 anos do Brasil´´, op. cit., s. 80.

[19] ‘’Wypowiedź pierwszego posła nadzwyczajnego  i ministra pełnomocnego Rzeczypospolitej Polskiej, hrabiego Ksawerego Orłowskiego, w dniu 27 maja 1920 roku, podczas ceremonii składania listów uwierzytelniających prezydentowi Stanów Zjednoczonych Brazylii, Epitácio Pessoa”, in: J. Mazurek (red.): Polska i Brazylia…, op. cit., s. 63 (aneks nr 2).

[20] “Odpowiedź /na przemówienie posła nadzwyczajnego, Figueira de Mello/ Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Ignacego Mościckiego”, ibid., s. 68 (Aneks nr 6).

[21] H. Siewierski: ´´Os poloneses nos 500 anos do Brasil´´, in: República das Etnias, op. cit., s. 80.

[22] J. Tuwim: Kwiaty polskie, oprac. T. Januszewski, Czytelnik, Warszawa 1993, s. 60.

[23] Ibid., s. 43.

[24] Ibid., s. 44.

[25] Ibid., s. 50.

[26] Ibid., s. 127.

[27] „Od lat blisko czterdziestu jestem lingwistą – nie poliglotą (poliglota jest to człowiek płynnie mówiący głupstwa w kilkunastu językach), lecz lingwistą – badaczem języków. Uprawiam lingwistykę porównawczą. (…) W moich „osiągnięciach” naukowych stoję od czterdziestu lat niewzruszenie na tym samym miejscu. (…) Mimo to uważam się za lingwistę, choć poziom moich wiadomości, zwłaszcza metody badań, są, nie będę ukrywał, zastraszająco nienaukowe, więc w rezultacie beznadziejne. (…) …jestem jednym z najświetniejszych lingwistów wieku XVII, najwyżej XVIII, kiedy językoznawstwo nie było jeszcze nauką w dzisiejszym tego słowa znaczeniu”. J. Tuwim: ”Lingwista. Kartka z memuarów”, in:  Pisma prozą, oprac. J. Stradecki. Czytelnik, Warszawa 1964, t. V, s. 471. Wśród młodzieńczych lektur wielojęzycznych słowników porównawczych Tuwim wspomina m. in. Catálogo de las lenguas de las naciones conocidas Hervasa,  1800-1804.  

[28] J. Tuwim: ‘’Tradutore-Traditore’’, in: Pisma Prozą, ibid.,  s. 316.

[29] J. Tuwim: Kwiaty polskie, op. cit., s. 129-130.

[30] Ibid., s. 130.

[31] Ibid.

[32] Ibid., s. 131.

[33] Ibid., s. 186-187.

[34] Ibid., s. 272.

[35] Ibid.

[36] J. Lechoń: Poezje. Ossolineum, Wrocław 1990, nota na s. 178 (cytat wiersza według tego wydania, s. 178-179).

[37] J. Mazurek (red.): Brazylia i Polska – daleko lecz blisko..., op. cit., s. 82.

[38] T. Lychowski: Paulo Leminski (24.8.1044 – 7.6.1989) – rękopis (przygotowywany do druku w Pamiętniku Literackim w Londynie, wydawanym przez Związek Pisarzy na Obczyźnie) , za udostępnienie którego serdecznie Tomaszowi Łychowskiemu dziękuję.

[39] Cf. T. Łychowski: ´´Toninho Vaz: Paulo Leminski, o bandido que sabia latim. Rio de Janeiro – Săo Paulo, Editora Record, 2001, 377 p.´´ (rezenzja książki), in: Projeçős, Ano III, no 2-2001,s. 140-144.

[40] P. Leminski: ´´Narajow´´, in: Distraídos venceremos, Editora Brasiliense, Săo Paulo 1999, s. 84.

[41] Ibid.

[42] Cf. rozmowa z Paulem Leminskim, in: P. Leminski: Série paranaenses, no 2, Scientia et Labor, Curitiba 1988, s. 9. Dziękuję Panu Ambasadorowi Stanisławowi Pawliszewskiemu za udostępnienie tej publikacji.

[43] Cf.  Manuel Ferreira da Costa: ´´Estar em casa´´ (’’Być  w domu’’), in: Jornal do Commercio, 22-23 de Outubro de 2000, s. A-28.

[44] T. Łychowski: ”Im bardziej…”, in: Graniczne progi/Limaires de fronteira/Thresholds. CESLA, Warszawa -Rio de Janeiro 2004, s. 8 9; Curumim oznacza chłopca w języku Indian amazońskich.

[45] Zbigniew Ziembiński (1908-1978), polski reżyser teatralny  i aktor, podobnie jak polscy poeci Tuwim i Lechom po kapitulacji Francji wyjechał do Brazylii, gdzie osiadł na stałe i zyskał miano „ojca teatru brazylijskiego”. Ojczyznę odwiedził dopiero w 1963 r. Zmarł w Brazylii w 1978 r. Był autorem reformy teatralnej w Brazylii z ducha Stanisławskiego. Przełomowym spektaklem grupy Os Comediantes, jaką kierował Ziembiński było wystawienie w 1943 r. sztuki Nelsona Rodriguesa pt. O Vestido de Noiva. Ziembiński był m. in. dyrektorem sławnego zespołu Calcidy Baker, reżyserował i grał w wielu teatrach, wszędzie wyciskając niezatarte piętno.  W Polsce styl jego inscenizacji uznano za przebrzmiały. L. Kolankiewicz: Samba z bogami. Opowieść antropologiczna. Wydawnictwo KR, Warszawa 1995, s. 59-60.

[46] Bruno Lechowski (1887-1940) – malarz od 1925 r. działający w Brazylii, autor obrazów olejnych, akwarel i rysunków, które zyskały mu miano jednego z wielkich „tłumaczy” i propagatorów pejzażu brazylijskiego. W dniach 7 marca – 8 kwietnia 2001 r. w Casa Andrade Maurycy w Kurytybie (Paraná) odbyła się wystawa poświęcona sztuce Brunona Lechowskiego tworzonej w latach 1925-1940 (A arte de Bruno Bechowski no Brasil: 1925-1940). Dziękuję Prof. Natalii Klidzio z I.S.I.i I. za udostępnienie mi informatora tej wystawy.

[47] „Jacob Pinheiro Goldberg mógł urodzić się na innym kontynencie gdyby nie, być może, jego wiersze, które wymagały aby urodził się w Brazylii. Jego rodzice pobrali się w Juiz de Fora, lecz znali się już w Polsce, skąd przyjechali tu w latach 20. Syn imigrantów, od małego oswojony z piętnem i magia wygnania, zadomawia się w języku portugalskim płodnej brazylijskiej ziemi, zarazem jednak wciąż w drodze, niepokorny i nienasycony stara się zawsze, jako psycholog, adwokat, opiekun społeczny i poeta, lepiej zrozumieć drugiego i samego siebie. Żydowski rodowód Jacoba Pinheiro Goldberga rozgałęzia się,  obejmując szerokie połacie innych kultur i, jak wielka rzeka, otrzymuje liczne dopływy. (…). Rodzinna ziemia ojców, daleka i obca, skąd przecież pochodzi, choć nigdy tam nie był, to jeden ze stałych, lecz niejako ukrytych, kierunków w jakim zmierza ta poezja”. H. Siewierski: „Słowo wstępne” (do:) J. Pinheiro Goldberg: A Mágica do Exílio/Magia Wygnania. Landy Editora, Săo Paulo 2003, s. 10.

[48] “Odpowiedź Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego”, in: J. Mazurek (red.): Brazylia i Polska – daleko lecz blisko…., op. cit., s. 66 (Aneks nr 4).